"Nie wiem, jak wy, ale ja już dostaję dreszczy, kiedy słyszę zdanie 'Za moich czasów dzieci były grzeczniejsze'. I nie, nie dlatego, że mam coś przeciwko opowieściom z przeszłości, ale to, jak dziadkowie roztrząsają współczesne wychowanie dzieci, przyprawia mnie o zawrót głowy".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Dzieciaki w XXI wieku to bezczelne potwory
Ostatnio podczas niedzielnego obiadu moja teściowa, pani Halina, postanowiła – jak co tydzień – przypomnieć wszystkim, że "kiedyś to było". Rozmowa zeszła na temat mojego syna, Kuby, który z pełną pasją opowiadał o swoim nowym hobby – grach komputerowych. No i zaczęło się:
Za moich czasów dzieci to nie miały takich wygód! Grało się w klasy albo w piłkę na podwórku, a teraz tylko te ekrany!
Oczywiście, Kuba strzelił focha, rzucił widelcem o talerz i zamknął się w swoim pokoju. A ja? Ja znowu musiałam tłumaczyć, dlaczego świat się zmienił i dlaczego "klasy" w latach 70. a gry online w 2025 roku to nie do końca to samo.
Ale najgorsze dopiero miało nadejść. Pani Halina spojrzała na mnie z miną, która mówiła wszystko:
To twoja wina, bo go rozpuściłaś.
Tak, według niej jestem tą matką, która pozwala dzieciom "na wszystko". I nie, nie pomogło, gdy przypomniałam jej, że Kuba nie jest aniołem, ale ma swoje obowiązki, a czas przy komputerze jest ograniczony. Oczywiście, w oczach teściowej byłam i tak zbrodniarzem wychowania.

Kiedyś dzieci się bały, a teraz mają zdanie
Nie zrozumcie mnie źle, ja bardzo szanuję historię i doświadczenia starszego pokolenia. Ale mam wrażenie, że nasi dziadkowie naprawdę wierzą, że życie w latach 60. czy 70. to była jakaś utopia dziecięcej grzeczności. Zapytałam kiedyś swojego taty, czy naprawdę tak wszyscy przestrzegali zasad. Odpowiedź?
Ewa, bądź poważna! Grzeczniejsi? Po prostu baliśmy się, że jak coś odstawimy, to pas pójdzie w ruch! I tyle było tej "posłuszności".
No właśnie. Tylko nikt o tym dzisiaj nie mówi. Dziadkowie wciąż uparcie wierzą, że młodsze pokolenie to banda rozwydrzonych egoistów, którzy nie szanują autorytetów. A tymczasem dzieci dzisiaj po prostu mają odwagę wyrażać swoje zdanie, co – swoją drogą – dziadków doprowadza do szału.
"Jak on śmie się ze mną kłócić?" – usłyszałam kiedyś od pani Haliny, gdy Kuba nie chciał zgodzić się z jej opinią na temat... No właśnie, nawet już nie pamiętam czego. Ale wiecie co? Ja się cieszę, że moje dziecko potrafi myśleć samodzielnie, nawet jeśli czasem robi to w sposób, który przyprawia mnie o ból głowy.

Dzieciństwo dawniej: mit czy rzeczywistość
Nie mogłam jednak odpuścić i postanowiłam porozmawiać z babcią. Moja babcia, 85-letnia pani Regina, zawsze ma sporo do powiedzenia, ale jej spojrzenie na ten temat mnie zaskoczyło.
Wiesz co, Ewa? Pamiętam, jak moja mama mówiła, że my jesteśmy "gorsi" od niej, bo słuchamy radia zamiast pracować w polu. Każde pokolenie narzeka na następne. Nie przejmuj się tym
– powiedziała z uśmiechem.
I chyba miała rację. Może to jakiś uniwersalny mechanizm, że starsi patrzą na młodszych jak na kosmitów? Może musimy to po prostu przeczekać i robić swoje?
Kiedy dzisiaj wracam do tych rozmów z dziadkami, próbuję podchodzić do tego z dystansem i humorem. Nie ma sensu się złościć ani wdawać w niekończące się dyskusje. Dzieciaki XXI wieku może i różnią się od tych sprzed pół wieku, ale to nie znaczy, że są "gorsze". Po prostu żyją w innych czasach i uczą się innych rzeczy. A dziadkowie? Cóż, niech sobie trochę ponarzekają. Może im to poprawia humor?
Ewa