"Jestem mężem od ponad pięciu lat. Moje małżeństwo było dotychczas szczęśliwe, a przynajmniej tak mi się wydawało. Zawsze starałem się być dobrym partnerem – wspierać żonę w trudnych chwilach, spędzać z nią czas i dbać o dom. Jednak ostatnimi czasy wszystko się zmieniło, a głównym powodem tego zamieszania jest nasza nowa sąsiadka, Anka".
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mamy nową sąsiadkę
Anka niedawno temu wprowadziła się do mieszkania obok. Z początku wydawała się osobą przyjazną i otwartą, z którą dobrze się rozmawia. Moja żona szybko się z nią zaprzyjaźniła i zaczęły spędzać razem sporo czasu. Nie miałem nic przeciwko temu – uważałem, że to dobrze, że ma kogoś, z kim może porozmawiać i się pośmiać. Niestety, z biegiem czasu zacząłem zauważać, że wpływ tej znajomości na nasz związek jest bardziej destrukcyjny niż pozytywny.
Anka, jak się okazało, jest osobą, która lubi mieszać w cudzych sprawach. Kilkukrotnie usłyszałem, jak sugerowała mojej żonie, że mężczyźni nie są godni zaufania, że każdy prędzej czy później zdradzi, i że powinna być bardziej czujna. Na początku moja żona tylko się z tego śmiała, ale z czasem zaczęła coraz częściej pytać mnie, gdzie jestem, z kim rozmawiam i dlaczego wracam do domu o konkretnej godzinie.

Sąsiadka wmawia mojej żonie, że ją zdradzam
Kulminacją był moment, gdy moja żona, wbrew wszelkim dowodom, zaczęła wierzyć w wymysły Anki, która twierdziła, że widziała mnie z inną kobietą. Pragnę podkreślić, że nigdy nie zdradziłem swojej żony, nie dałem jej żadnego powodu, by mogła w to wątpić, a takie oskarżenia są dla mnie niezwykle denerwujące. Co gorsza, moja żona zaczęła żywić wobec mnie coraz większe podejrzenia i tracić zaufanie, na którym zbudowaliśmy nasz związek.
Nie potrafię zrozumieć, co kieruje sąsiadką, że postanowiła ingerować w nasze małżeństwo w tak perfidny sposób. Jestem na nią wściekły.
Nie wiem, jak odbudować zaufanie w moim małżeństwie. Rozmawiałem z żoną wielokrotnie, ale widzę, że cień podejrzeń, zasiany przez Ankę, wciąż w niej pozostaje. Nie potrafię przekonać jej, że to wszystko to tylko kłamstwa. Zastanawiam się, czy jedynym wyjściem nie będzie konfrontacja z sąsiadką, choć wiem, że może to pogorszyć sytuację.
Oczywiście powiedziałem żonie, że tamta z jakiegoś chorego powodu ją podpuszcza, ale mi nie uwierzyła. Jeszcze bardziej pogorszyłem sytuację, kiedy w nerwach kazałem żonie przestać spotykać się z Anką. Żona wtedy stwierdziła, że widocznie faktycznie mam coś na sumieniu, skoro tak się denerwuję. Nie mam pojęcia, jak sąsiadce udało się tak zmanipulować moją żonę, ale muszę coś z tym zrobić, bo małżeństwo mi się rozpadnie.
Kamil