"Kiedy mój syn powiedział mi, że chce rzucić studia, poczułam, jak grunt usuwa mi się spod nóg. Przez całe jego życie wspierałam go w edukacji, by miał dobre fundamenty na przyszłość. Teraz słyszę, że 'to wszystko nie ma sensu' i że 'studia niczego nie dają'. Nie wiem, czy to chwilowy kryzys, czy naprawdę podjął decyzję, która zmieni całe jego życie".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Decyzja, która spadła jak grom z jasnego nieba
Mój syn, Damian, ma 21 lat. Jeszcze rok temu cieszył się, że dostał się na wymarzone studia – informatykę na dobrej uczelni. Początkowo był pełen entuzjazmu, mówił, że to świetny kierunek i że widzi się w tym zawodzie. Jednak po pierwszym semestrze zaczęło się coś zmieniać.

Zaczęły się narzekania:
Te zajęcia są nudne.
Nic praktycznego się tu nie uczę.
Lepiej zacząć pracować i zdobywać doświadczenie niż tracić czas na teorię.
Początkowo myślałam, że to tylko chwilowe zniechęcenie, ale kilka dni temu Damian przyszedł do mnie i powiedział wprost:
Mamo, rzucam studia. Nie ma sensu tego ciągnąć.
Byłam w szoku. Zaczęłam dopytywać, co się stało, czy coś go przerosło, czy może potrzebuje pomocy. Powiedział tylko:
Mamo, w dzisiejszych czasach liczy się praktyka, a nie papier. Studia to strata czasu.
Obawy, które nie dają mi spokoju
Nie mogę przestać się zastanawiać, czy Damian naprawdę wie, co robi. Z jednej strony rozumiem, że współczesny rynek pracy wygląda inaczej niż kiedyś i że dla wielu liczą się przede wszystkim umiejętności, a nie dyplom. Ale z drugiej strony, czy porzucenie edukacji w tym momencie to na pewno dobry pomysł?
Próbowałam z nim o tym porozmawiać. Powiedziałam: "Damian, może poczekaj jeszcze trochę, daj sobie czas. Zawsze możesz zmienić kierunek albo przenieść się na inną uczelnię, jeśli to ci nie odpowiada". Jego odpowiedź była prosta:
Nie chcę tracić czasu na coś, co mnie nie interesuje. Wolę pracować.
Mój mąż, Robert, stara się być bardziej wyrozumiały. "Może rzeczywiście to nie jest jego droga? Może nie ma sensu zmuszać go do czegoś, czego nie chce?" – powiedział mi ostatnio. Ale czy pozwolenie mu na rezygnację w tak ważnym momencie to na pewno dobre rozwiązanie?

Trudny wybór między wsparciem a stanowczością
Najbardziej boję się, że Damian podejmuje tę decyzję pod wpływem chwilowego zniechęcenia. Studia nigdy nie były łatwe – pamiętam, jak sama miałam momenty zwątpienia, ale ostatecznie udało mi się je skończyć i dzięki temu znalazłam dobrą pracę.
Ostatnio zapytałam jego kolegę, Pawła, który studiuje z nim na tym samym kierunku, czy Damian mówił coś o swoich planach. Paweł odpowiedział:
No, Damian ostatnio mniej się przykłada, ale chyba chodzi o to, że on myśli, że wszystko można zrobić bez studiów. Często tak mówi.
Słysząc to, poczułam, że problem może leżeć w motywacji i zrozumieniu, czym naprawdę są studia. Nie zawsze chodzi o samą wiedzę, ale o naukę dyscypliny, pracy zespołowej, budowania relacji i przygotowania się do dorosłego życia. Czy Damian to zrozumie, zanim podejmie ostateczną decyzję?
Chciałabym wspierać mojego syna, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że pozwolenie mu na rzucenie studiów bez żadnego planu na przyszłość to zła decyzja. Powiedziałam mu, że jeśli chce przerwać edukację, powinien mieć konkretny pomysł, co dalej – czy to kursy, praca, czy inne możliwości rozwoju. Ale Damian wydaje się być pewny, że "jakoś to będzie".
Dorota