"Jego praca jest 'ważniejsza', więc to ja muszę zajmować się domem i dziećmi. Tak mówi mąż"

"Jego praca jest 'ważniejsza', więc to ja muszę zajmować się domem i dziećmi. Tak mówi mąż"

"Jego praca jest 'ważniejsza', więc to ja muszę zajmować się domem i dziećmi. Tak mówi mąż"

canva.com

"Mój mąż od lat twierdzi, że jego praca jest ważniejsza, bardziej wymagająca i stresująca. Dlatego to ja codziennie muszę odbierać dzieci ze szkoły, gotować obiady, sprzątać i dbać o wszystko w domu. Tylko że ja też pracuję – i to na pełen etat. Mam już dość bycia tą, która zawsze musi odpuścić swoje obowiązki, bo jego kariera jest podobno bardziej 'kluczowa'".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Dom i dzieci na mojej głowie

Mój mąż, Bartosz, od początku naszego małżeństwa miał dobrze płatną pracę w dużej firmie. Doceniam jego zaangażowanie i to, że dzięki niemu stać nas na różne wygody, ale z czasem jego podejście zaczęło mnie przytłaczać. Kiedy pojawiły się dzieci, stało się jasne, że to ja będę odpowiedzialna za większość spraw związanych z domem.

Reklama

Bartosz zawsze mówi:

Ktoś musi zadbać o to, żebyśmy mieli za co żyć.

Tylko że ja też pracuję – jako specjalistka w agencji reklamowej. Moja praca również jest pełna terminów, stresu i wyzwań. Ale kiedy przychodzi moment, żeby ktoś odebrał dzieci ze szkoły, zrobił zakupy czy ogarnął mieszkanie, zawsze pada na mnie. Bo "ty masz bardziej elastyczny czas".

Reklama

Kilka dni temu wróciłam z pracy o 17:30, ledwo żywa po ciężkim dniu, a w domu zastałam totalny bałagan. Bartosz był w domu, bo akurat miał wolne popołudnie, ale zamiast pomóc, leżał na kanapie i oglądał serial. Kiedy zapytałam, dlaczego nie zrobił nic, co mogłoby mi ułatwić życie, usłyszałam:

Reklama

Przecież to ty zawsze wszystko ogarniasz. Ja pracuję na wyższym stanowisku, mam prawo do chwili odpoczynku.

Rodzina zmęczona sprzątaniem canva.com

Reklama

Kiedy męża nie ma w domu, a ja się rozdwajam

Sytuacja wygląda jeszcze gorzej, kiedy Bartosz ma delegacje. Wtedy moje życie zamienia się w nieustający maraton. Wstaję o 6:00, przygotowuję dzieci do szkoły, robię im kanapki, odwożę ich, a potem biegnę do pracy. Po pracy lecę z powrotem do szkoły, potem zakupy, obiad, sprzątanie, a wieczorem odrabianie lekcji z dziećmi.

Reklama

Nie mam nawet chwili, żeby usiąść i odpocząć. A kiedy próbuję poruszyć temat podziału obowiązków, Bartosz tylko wzrusza ramionami:

Przecież wiesz, że moja praca jest bardziej wymagająca. Gdybym ja miał robić wszystko to, co ty, to nic bym nie osiągnął.

Naprawdę? Czy to, że zarabiam mniej, oznacza, że moja praca jest mniej ważna? Czy to, że mam "bardziej elastyczne godziny", daje mu prawo, żeby wszystko zwalać na mnie?

Wypalone baterie i zero zrozumienia

W zeszły weekend powiedziałam Bartoszowi wprost:

Nie daję już rady.

Odpowiedział:

To może zwolnij w pracy, skoro jest ci tak ciężko.

To było jak policzek. Zamiast szukać rozwiązania, on zrzucił winę na mnie, jakby to była moja wina, że nie wyrabiam się ze wszystkim.

zmęczona kobieta canva.com

Moja przyjaciółka, Justyna, powiedziała mi ostatnio coś, co mocno we mnie uderzyło: "Weronika, jeśli nie postawisz granic, on nigdy się nie zmieni. Dla niego to wygodne". I zaczynam myśleć, że ma rację. Ale jak postawić granice, kiedy wszystko w domu i przy dzieciach jest na mojej głowie? Nie mogę przecież powiedzieć dzieciom, żeby nie jadły obiadu, bo ich tata uważa, że ja mam za dużo czasu.

Wiem jedno: tak dalej być nie może. Jeśli nie zmienię tej sytuacji teraz, to za kilka lat będę wyczerpana fizycznie i psychicznie. Nie chcę być tą, która dźwiga wszystko sama, podczas gdy mój mąż "odpoczywa po ciężkim dniu".

Postanowiłam porozmawiać z Bartoszem jeszcze raz – tym razem stanowczo. Powiedziałam mu, że jeśli nie zacznie dzielić się obowiązkami, to w końcu naprawdę nie dam rady. Wiem, że nie będzie to łatwe, ale muszę spróbować. Dla siebie, dla dzieci i dla naszego małżeństwa.

Czy on zrozumie? Nie wiem. Ale jedno jest pewne – nie pozwolę, żeby jego praca zawsze była ważniejsza niż wszystko inne. W końcu oboje pracujemy, oboje jesteśmy rodzicami i oboje mamy prawo do chwili wytchnienia.

Wera

Marcin ma na karku 11 zarzutów i list gończy. Tymczasem żyje w celibacie i zabiera różaniec na granicę
Źródło: instagram.com/marcin_romanowski_official/
Reklama
Reklama