"Jako osoba z cukrzycą czasem miewam słabsze dni, kiedy muszę usiąść, żeby dojść do siebie. Ostatnio miałam taką sytuację w autobusie i niestety starsza pani, która liczyła na moje miejsce, urządziła mi awanturę. Zrozumiałam wtedy, że ludzie nie zawsze wiedzą, co się dzieje z innymi, bo pewnych chorób po prostu nie widać. Nie zawsze są tez wystarczjąco empatyczni, by wziąć pod wszystkie możliwe aspekty sytuacji".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Nie ustąpiłam miejsca, zrobiła mi scenę
Mam cukrzycę już od kilku lat i zdążyłam się przyzwyczaić do tego, że czasami nagle czuję się osłabiona. Gdy poziom cukru mi spada, zaczynam czuć zawroty głowy, robi mi się niedobrze, a nogi mam jak z waty. Takie momenty potrafią nadejść zupełnie niespodziewanie, nawet w drodze do pracy czy na zakupy. Właśnie przez to często muszę siadać, żeby się zregenerować. Nie zawsze da się to jednak wyjaśnić innym ludziom.

Ostatnio, po ciężkim dniu, wsiadłam do autobusu. Byłam naprawdę zmęczona i słaba, bo poziom cukru gwałtownie mi spadł. Znalazłam wolne miejsce i usiadłam, żeby odpocząć. Myślałam, że za chwilę będzie mi lepiej. Po kilku przystankach do autobusu weszła starsza pani i stanęła obok mnie, licząc, że ustąpię jej miejsce. Niestety, nie byłam w stanie tego zrobić, a ona zaraz zrobiła mi o to awanturę.
Starsza pani patrzyła na mnie jak na największego lenia. Chyba nawet nie zastanowiła się, dlaczego siedzę, tylko od razu założyła, że skoro jestem młodsza, to powinnam ustąpić. Nie minęło kilka sekund, a zaczęła na głos narzekać na "młodzież" (choć dawno już młodzieżą nie jestem) i rzucać uwagi, że "teraz to nikt nie ma szacunku do starszych".
Taka sytuacja zdarza się niestety często. Ludzie oceniają po pozorach, nie zastanawiając się, że ktoś może być chory. Młodszy wygląd nie zawsze oznacza zdrowie
– skomentowała moja koleżanka, kiedy po fakcie opowiadałam jej o tej sytuacji.
Próbowałam spokojnie wyjaśnić starszej pani, że mam cukrzycę i dzisiaj naprawdę źle się czuję, ale ona nawet nie chciała słuchać. Uznała, że skoro wyglądam na zdrową, to wymyślam wymówki, żeby tylko sobie wygodnie siedzieć. A ja ledwo trzymałam się na nogach i wcale nie czułam się komfortowo w takiej sytuacji.
Nie każda choroba jest widoczna
Po tej całej scenie czułam się fatalnie, bo wiem, że starsze osoby często potrzebują pomocy. Ale ludzie nie zdają sobie sprawy, że nie każdy, kto wygląda na młodszego, ma pełno sił. Cukrzyca to taka choroba, której nie widać gołym okiem, ale naprawdę może człowieka osłabić. Zdarza się, że w ciągu kilku minut tracę energię i muszę szybko usiąść, żeby uniknąć omdlenia.
Wiele osób choruje na coś, co nie jest widoczne na zewnątrz, i to może prowadzić do niezrozumienia. Cukrzyca to tylko jeden z wielu przykładów takich problemów
– powiedział mi lekarz, kiedy ostatnio rozmawialiśmy o trudnych sytuacjach, jakie czasem spotykają mnie w komunikacji miejskiej.
Ludzie są szybcy w ocenianiu, nie zastanawiając się, co ktoś inny może przeżywać. To, że siedzę, nie oznacza, że jestem niegrzeczna czy leniwa. Oznacza, że mogę czuć się słabo i muszę dbać o swoje zdrowie.

Muszę być bardziej asertywna
Po tym wszystkim doszłam do wniosku, że powinnam otwarcie mówić o swojej chorobie. Wiem, że cukrzyca nie rzuca się w oczy i nie widać, kiedy mam spadek cukru, ale ludzie powinni wiedzieć, że istnieją powody, dla których nie zawsze mogę ustąpić miejsca, nawet jeśli chcę. Zamiast czekać, aż ktoś zacznie robić mi sceny, muszę od razu wyjaśniać sytuację.
Na pewno następnym razem, gdy będę czuła się słabo, postaram się od razu powiedzieć, co się dzieje. Może dzięki temu uniknę takich nieprzyjemnych sytuacji. Nie każda choroba jest widoczna, a czasami najprostsze gesty, takie jak zajęcie miejsca w autobusie, mogą być kluczowe dla zdrowia.
Victoria