"Może z zewnątrz wygląda to na normalną rodzinę, ale prawda jest zupełnie inna. Moi rodzice ciągle się kłócą, a potem udają, że wszystko jest w porządku. Dla mnie to męczące i czuję, że już dłużej tego nie wytrzymam. Szczerze mówiąc, wolałabym, żeby się rozwiedli. Wtedy może mogłabym odetchnąć ze wszystkich sił".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Wieczne udawanie przed innymi
Kiedyś było inaczej, w domu było spokojnie i mogłam normalnie z nimi rozmawiać. Ale to już przeszłość. Teraz nie ma dnia, żeby rodzice nie skakali sobie do gardeł. Każda drobnostka może wywołać awanturę. Już dawno skończyły się rodzinne wyjazdy czy wyjścia do kina. Zamiast tego, każdy siedzi osobno i unika reszty.
Ale jak tylko idziemy do rodziny na jakąś imprezę, nagle moi rodzice zamieniają się w inną wersję siebie - taką cukrowaną wersję de lux. Udają przed wszystkimi, że jest super. Uśmiechy, rozmowy, czułe gesty. Nikt z zewnątrz by się nie domyślił, co się naprawdę dzieje. To wszystko trwa do momentu, kiedy wracamy do domu. Wtedy cała ta gra pozorów się kończy. Wracają krzyki, trzaskanie drzwiami i zawiesista atmosfera, w której nie da się odetchnąć pełną piersią.
W twoim wieku też przeżywałem podobne rzeczy w domu. Rodzice ciągle się kłócili, a potem udawali przed rodziną, że wszystko gra. To taki rodzaj teatru, w którym cierpią dzieci
– powiedział mi kumpel ze starszej klasy, kiedy opowiedziałam mu o tym, co dzieje się u mnie w domu.

Ta cisza mnie dobija
Kłótnie są straszne, ale cisza po nich jest chyba jeszcze gorsza. Tata chodzi po domu z naburmuszoną miną, mama zamyka się w łazience i płacze. A ja siedzę w swoim pokoju i zastanawiam się, kiedy to się w końcu skończy. Ta cisza jest tak ciężka, że nie mogę skupić się na niczym wiecznie wyczekując jakiegokolwiek dźwięku napawającego nadzieją.
Mój kumpel mówił mi:
Może oni myślą, że robią to dla ciebie, że trzymają się razem, bo nie chcą cię ranić. Ale w rzeczywistości to wszystko sprawia, że cierpisz jeszcze bardziej.
Pewnie to prawda, a wystarczyłoby przestać udawać i zwyczajnie mnie zapytać, co ja wolę, czego ja bym chciała.

Chcę, żeby się rozstali
A chcę, żeby oni już się w końcu rozstali. Nie mogę się już skupić na niczym. W szkole same jedynki, bo przez ten hałas i napiętą atmosferę nie da się myśleć. Ostatnio nawet wdałam się w mocną pyskówkę z koleżanką, bo miałam już dość jej komentarzy. Kiedyś bym to zniosła, machnęła ręką na te głupoty, ale teraz nie ma już w sobie siły na złośliwości innych. Codziennie jestem zdenerwowana, a rodzice nawet tego nie zauważają.
Rodzice w takich sytuacjach często myślą, że trzymają się razem dla dobra dziecka. Ale w rzeczywistości ten chaos w domu tylko pogarsza sytuację
– powiedziała moja wychowawczyni, kiedy zaczęła się martwić o moje oceny. Ale ona niewiele może zrobić - wysłuchała mnie, poklepała po placach, zaleciła siłę i cierpliwość i to by było na tyle.
Szczerze mówiąc, chciałabym, żeby moi rodzice się rozstali. Gdyby każde poszło w swoją stronę, w domu może w końcu zapanowałby spokój. Mam dość tego ciągłego napięcia, krzyków, a potem tej grobowej ciszy. Nie chcę już dłużej żyć w takiej atmosferze.
Lenka