"Mój syn wybrał seminarium zamiast studiów. Poszedł na łatwiznę"

"Mój syn wybrał seminarium zamiast studiów. Poszedł na łatwiznę"

"Mój syn wybrał seminarium zamiast studiów. Poszedł na łatwiznę"

canva.com

"Byłam w szoku, kiedy mój syn oznajmił, że zamiast iść na medycynę, postanowił zostać księdzem. To była decyzja, której absolutnie się nie spodziewałam. Zamiast trudnych, wymagających studiów i perspektywy kariery, wybrał coś, co moim zdaniem jest po prostu łatwiejszą drogą. Nie mogę tego zrozumieć. Tyle lat ciężkiej nauki, świetne wyniki na maturze, a on to wszystko porzuca, żeby schować się w seminarium".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Syn miał zostać lekarzem, a chce nosić sutannę

Od zawsze syn świetnie się uczył, miał wysokie oceny, a w szkole zawsze wyróżniał się na tle innych. Plan był jasny – studia medyczne. Wszyscy w rodzinie byli dumni, że chce zostać lekarzem.

Reklama

To mądry chłopak, będzie miał przed sobą przyszłość. Jesteśmy z niego tacy dumni

– mówiliśmy z mężem, planując, jak pójdzie na studia, a potem zrobi karierę.

Nagle syn stwierdził, że idzie do seminarium. Miał studiować na jednej z najlepszych uczelni, ale wybrał coś, co wydaje mi się łatwą drogą. Zamiast dyżurów, praktyk, pracy z pacjentem wybrał spokojne życie w zamkniętej społeczności. Mnie to po prostu nie mieści się w głowie.

Reklama

Nie wierzę, że naprawdę chcesz z tego zrezygnować... Z takiej przyszłości...

– zapytałam go. Odpowiedział mi tylko, że czuje, że to jego droga, a ja nie wiem, co mam o tym myśleć.

Reklama

Budynek seminarium duchownego canva.com

Reklama

Seminarium zamiast kariery - dla mnie to żaden wybór

Zamiast zmierzyć się z wyzwaniami studiów, syn wybrał coś, co w mojej opinii nie zasługuje na miano edukacji. Seminarium duchowne to nie to samo, co ciężkie, wymagające lata nauki na medycynie. Kiedy widzę, jak jego koledzy planują przyszłość, wybierają kierunki, które dadzą im szansę na coś wielkiego, syn nagle postanawia zamknąć się w murach seminarium. Przecież to zupełnie inna perspektywa.

Reklama

„Nie wyobrażam sobie, jak możesz tak to wszystko porzucić” – mówiłam mu ostatnio, kiedy próbowałam z nim rozmawiać. On tylko kiwa głową i twierdzi, że to przemyślana decyzja. Ale ja widzę to inaczej. Dla mnie to wygląda, jakby po prostu chciał mieć łatwiej, nie oczekiwał zbyt wiele od życia, przyjmował najprostsze rozwiązania. Tam nie ma już tej presji, stresu związanego z nauką, egzaminami, przyszłą karierą, bo wszystko jest uporządkowane i wiadomo, a o twoim losie decydują kościelni przełożeni. Zamiast uniwersyteckiej codziennej burzy mózgów – seminarium. Prostsze życie, mniej wyzwań, mnie niespodzianek i oczekiwań. Nie mogę tego zaakceptować.

Ksiądz w czasie nabożeństwa canva.com

Próbuję go przekonać, ale na razie bez skutku

Od chwili, kiedy syn powiedział o swojej decyzji, próbuję z nim rozmawiać. Tłumaczę, że ma przed sobą tyle możliwości. Nawet jeśli nie chce już medycyny, może wybrać inne studia. Zamiast tego on uparcie trzyma się swojego wyboru.

To jest moja droga, to chcę robić

– powtarza za każdym razem. Mówi, że seminarium to powołanie, a ja czuję, że po prostu ucieka przed życiem, przed prawdziwymi wyzwaniami. Boje się o niego, bo nie mogę zrozumieć powodów takiego postępowania.

Mam nadzieję, że jeszcze zmieni zdanie. Wiem, że syn jest zdolny, mógłby osiągnąć tak wiele. Nie wspomnę już o moich osobistych marzeniach, w których widzę go uśmiechniętego z żoną i dziećmi. Nie chcę, żeby ograniczył swoje możliwości tylko dlatego, że teraz wydaje mu się, że księżowskie życie to odpowiedź na wszystkie jego bolączki. Na razie rozmowy spełzają na niczym, ale nie tracę nadziei, że się opamięta i wróci na bardziej ambitną ścieżkę.

Daniela

46 lat temu wybrano Karola Wojtyłę na papieża - zdjęcia Jana Pawła II
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama