"Nigdy nie sądziłam, że będę musiała rozważać taki problem w moim życiu, ale oto jestem – zagubiona i zmartwiona matka, która nie potrafi zaakceptować decyzji swojego syna. Chodzi o to, że mój syn postanowił związać się z dziewczyną ze wsi. Nie tak go wychowałam i nie mogę pogodzić się z jego wyborem".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Starałam się dobrze wychować syna
Zawsze starałam się wychowywać syna w duchu otwartości, odpowiedzialności i aspiracji do czegoś więcej. Pragnęłam, aby miał dobre wykształcenie, kulturalne otoczenie i ambitne plany na przyszłość. Marzyłam, że znajdzie sobie dziewczynę, która będzie z tych samych kręgów co my, osobę wykształconą, dobrze wychowaną, z miasta, z którą będzie mógł prowadzić wspólne życie pełne możliwości i sukcesów. A teraz dowiaduję się, że wybrał kogoś zupełnie innego – dziewczynę, która mieszka na wsi, ma zupełnie inne priorytety, nie wykształciła się w mieście i, jak mi się wydaje, nie będzie pasować do naszego życia.
Nie chcę wyjść na osobę, która myśli stereotypowo, czy gardzi kimkolwiek ze względu na pochodzenie. Ale nie ukrywajmy – życie na wsi różni się od życia w mieście. Wychowanie, priorytety i ambicje są często zupełnie inne. I chociaż może to zabrzmieć niesprawiedliwie, mam wrażenie, że ktoś, kto dorastał w mieście, ma większe szanse na sukces, większe możliwości rozwoju i lepsze perspektywy na przyszłość. Tym bardziej jestem rozczarowana, że mój syn, który mógłby mieć wszystko, co najlepsze, wybiera inną drogę – z dziewczyną, która, w moim odczuciu, nie będzie w stanie podzielać naszych wartości i celów.

Syn nie chce dać się przekonać
Rozmawiałam z nim już wielokrotnie. Próbowałam mu wytłumaczyć, że to nie jest dobry wybór, że powinien przemyśleć swoją decyzję. Ale on jest uparty. Mówi, że kocha tę dziewczynę i że nie interesuje go, skąd pochodzi. Twierdzi, że to nie ma znaczenia, bo liczy się charakter i uczucia. I może rzeczywiście miłość jest ważna, ale przecież nie można budować życia tylko na uczuciach.
Wszystko, co zbudowałam, wszystko, o co walczyłam przez całe życie, teraz wydaje mi się zagrożone. Pragnęłam dla mojego syna czegoś lepszego. Nie tak go wychowałam. Zawsze starałam się dawać mu jak najlepsze wzorce – pokazywałam, jak ważne jest wykształcenie, rozwój, dążenie do sukcesu. A teraz wydaje mi się, że on odrzuca to wszystko, co mu wpoiłam.
Nie chodzi mi o to, że dziewczyna ze wsi jest gorsza. Ale chciałam dla niego kogoś, kto będzie partnerką nie tylko emocjonalnie, ale także intelektualnie, kogoś, kto będzie inspirował go do osiągania nowych rzeczy, do rozwijania się. Osoba z zupełnie innego środowiska nie będzie w stanie tego zapewnić.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czuję się bezsilna. Nie mogę zmusić go do zmiany decyzji, bo wiem, że to tylko pogorszy nasze relacje. Ale jednocześnie nie mogę pogodzić się z tym, że mój syn wybiera drogę, którą uważam za złą. Czasami myślę, że może powinnam go zostawić, pozwolić mu popełniać własne błędy. Ale jako matka nie mogę patrzeć, jak moje dziecko podejmuje decyzje, które według mnie prowadzą donikąd.
Anna