"Wdałam się w relację z bardzo zazdrosnym facetem. Tomek był fajny, ale nie potrafił mi zaufać. Do tego stopnia, że zlecił swojej matce, aby śledziła dosłownie każdy mój krok. Chyba jej się wydawało, że nie widzę, jak codziennie idzie za mną krok w krok do pracy, sklepu, piekarni. No za dużo czasu ma kobieta na emeryturce. Postanowiłam, że zrobię jej psikusa i zaczęłam się pokazywać w towarzystwie przystojnego chłopaka. Pozostało tylko czekać, aż opowie o tym mojemu Tomkowi".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Tomek był bardzo zazdrosny
Byłam wtedy w relacji z Tomkiem – fajny facet, przystojny, zabawny, ale miał jedną poważną wadę: był strasznie zazdrosny. Na początku myślałam, że to nic poważnego, ale z czasem ta zazdrość zaczęła przesłaniać wszystko. Doszło do tego, że zaczął podejrzewać mnie o rzeczy, które w ogóle nie miały miejsca. A kiedy uznał, że sam nie da rady mnie kontrolować, to poprosił o pomoc swoją matkę.
Codziennie, gdy szłam do pracy, do sklepu czy po pieczywo, miałam towarzystwo. A raczej cień – jego matka krok w krok za mną. Dziwna sytuacja, w której idziesz w poniedziałkowy poranek do biura, a za tobą starsza kobieta z okolicznymi zakupami. Trochę to komiczne, trochę irytujące, a na pewno frustrujące. Dla niej to musiało być jakieś szpiegowskie zadanie specjalne, bo była naprawdę dyskretna, no, prawie.

Postanowiłam, że utrę jej nosa
Zaczęło mnie to bawić i zrozumiałam, że muszę coś zrobić. Nie zamierzałam dłużej udawać, że nie widzę tego absurdalnego teatru. No i wtedy wpadłam na genialny pomysł. Poprosiłam mojego kuzyna – wysoki, przystojny chłopak, którego jego matka nigdy wcześniej nie miała okazji poznać.
Plan był prosty: codziennie odprowadzał mnie do pracy, a czasem wpadał z kwiatami po pracy, jakbyśmy byli w związku. Oczywiście, nie było w tym nic więcej, ale wystarczyło, żeby zasiać ferment. I co najważniejsze – czekałam tylko na moment, kiedy Tomek usłyszy całą sensację od swojej matki.
Po tygodniu wyszło wszystko
Siedzieliśmy z Tomkiem w salonie, oglądaliśmy film, kiedy nagle drzwi się otwierają z hukiem, a jego matka wpada do pokoju jak burza. Zaczęła wrzeszczeć, że zdradzam Tomka, że ma dowody, zdjęcia, że widziała wszystko na własne oczy. Oczywiście, Tomek wyglądał na zszokowanego, nie wiedział, co się dzieje. Wzięła telefon, pokazała mu całą galerię zdjęć. Tomek najpierw pobladł, potem zaczerwienił się ze wstydu, aż w końcu zaczął się śmiać. Powiedział matce, że ten przystojniak, z którym mnie widywała, to mój kuzyn, a nie żaden kochanek.

Sytuacja wydawała się absurdalna, ale zamiast mnie bawić, uświadomiła mi coś ważnego. Jeśli jestem z kimś, kto nie potrafi mi zaufać na tyle, że zleca swojej matce śledzenie mnie po mieście, to ta relacja nie ma sensu. Zdecydowałam się zakończyć tę farsę. Rozstałam się z Tomkiem, bo wiedziałam, że nie chcę być z kimś, kto nie wierzy w moje słowa. Czułam ulgę, gdy to się skończyło, a cała ta historia stała się tylko zabawną anegdotą do opowiadania znajomym.
Ewelina