"Poznałam Grzesia ponad rok temu. Do tamtego czasu myślałam, że nigdy już nie zwiąże się z żadnym mężczyzną między innymi ze względu na mojego syna. Nie chciałam, żeby źle się przez to czuł, ale też byłam pewna, że w nikim się nie zakocham, a tak się jednak stało, za to mój syn zaakceptował Grzegorza i ucieszył się, że on też ma dziecko i to w tym samym wieku. Niestety szybko okazało się, że partner faworyzuje swojego syna, a o moim zawsze myśli na samym końcu".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Cieszyłam się z tych zmian
Naprawdę ucieszyłam się ze zmian, jakie nadeszły w naszym życiu. Kiedy odeszła od ojca syna poczułam spokój i wydawało mi się, że przypomniałam sobie, czym jest szczęście. Jednak ono było niepełne. Czegoś mi brakowało. Jak się później okazało, uczucie syna mi nie wystarczało i ta moja matczyna miłość też. Musiałam przelać swoje uczucia na kogoś jeszcze i pojęłam to, kiedy w moim życiu pojawił się Grzegorz.
Na początku spotykaliśmy się tylko poza domem. Nie wiedziałam, w co przerodzi się ta relacja i nie chciałam, żeby syn o niej wiedział. Ale kiedy zakochałam się w Grzesiu, uznałam, że jednak porozmawiam o tym z synem, który o dziwo był zachwycony.

Nie spodziewałam się takiej reakcji
Nie spodziewałam się, że mój syn zareaguje w taki sposób. Obawiałam się, że będzie zawiedziony, a może i zły na mnie, ale on stwierdził, że wreszcie będzie miał z kim grać w piłkę, a jak dowiedział się, że Grzegorz też ma syna i to praktycznie w tym samym wieku, to radość była jeszcze większa.
Chłopcy bardzo się polubili i dosłownie odliczają do swoich kolejnych spotkań. Natomiast mnie coś jednak martwi. Mój syn jest trochę bardziej oporny, jeśli chodzi o naukę. Potrzebuje więcej czasu, dłuższego tłumaczenia, nie ma też takiej super pamięci. A partner często przechwala się przy nim swoim synem i używa przy tym słów, które podcinają mojemu synkowi skrzydła.
Ta faworyzacja jest nie na miejscu
Ta faworyzacja jest moim zdaniem nie na miejscu. Ja jestem w stanie zrozumieć, że własne dziecko kocha się jednak inaczej, natomiast wiążąc się z innym rodzicem, należy to drugie dziecko tak samo szanować.
Mój partner twierdzi, że nie faworyzuje własnego dziecka, ale przecież ja to czuję, nie wyolbrzymiam. Myślałam, że przemówię mu jakoś do rozsądku. Jednak już widzę, że nie ma na to szans, bo on nie widzi błędu, który popełnia. To przykre.
Mariola