"Mój ukochany synek, Maciuś, po powrocie z wakacji do przedszkola odkrył, że jego najlepszy kolega z grupy — Jasiu — zniknął bez śladu. No dobra, może nie tak dosłownie. Anka, jego mama, przeniosła go do innego przedszkola, nie mówiąc mi o tym ani słowa. Nasz świat wywrócił się do góry nogami. Jestem na nią taka wściekła".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Anka bez słowa przeniosła synka do innego przeszkola
Mój syn, Maciuś, chodzi do przedszkola już trzeci rok z rzędu. Przez ten czas zdążył zżyć się z kolegami — a w szczególności z jednym — Jasiem, synem mojej koleżanki Anki. Od samego początku byli nierozłączni na placu zabaw, przy stoliku z farbkami, a nawet podczas drzemki. Przez całe wakacje Maciek nie mógł doczekać się powrotu do przedszkola.
Kiedy drugiego września wszedł do sali, był pełen entuzjazmu. Spodziewał się, że już od progu przywita go Jasiu. Jednak zamiast uśmiechu przyjaciela, zobaczył pustą przestrzeń, a do domu wrócił z płaczem. Okazało się, że jego najlepszy przyjaciel zniknął bez śladu. No dobra, może nie tak dosłownie.
Anka, jego mama, przeniosła go do innego przedszkola, nie mówiąc mi o tym ani słowa. Mogła zadzwonić, albo nawet napisać SMS-a z ostrzeżeniem, że ma w planach tak drastyczny ruch. Nie puściła pary z ust, a informację o odejściu Jasia z grupy przekazała mi wychowawczyni chłopców.
canva.com
Mój Maciuś został bez ulubionego kolegi
Rozumiem, że w nowym przedszkolu mogą być lepsze zabawki albo smaczniejsze zupki, ale w głowie mi się nie mieści, że Anka nawet przez moment nie pomyślała o moim Maciusiu. Nasz świat wywrócił się do góry nogami. Jestem na nią taka wściekła. Maciek płacze każdego ranka, bo tęskni za Jasiem i powtarza, że nie chce iść do przedszkola.
Na samą myśl, że jego ulubiony kolega bawi się z kimś innym, moje serce pęka na pół. W końcu dla pięciolatka takie zmiany są ogromne, a wręcz dramatyczne. Nie potrafię jednak wytłumaczyć Maćkowi, dlaczego jego przyjaciel zniknął i dlaczego mama Jasia nie uprzedziła nas o tym, co zamierza zrobić.
Czuję się wręcz oszukana. Wiem, że każdy rodzic ma prawo decydować o tym, co najlepsze dla swojego dziecka, ale gdybym wiedziała wcześniej, wszystko byłoby inaczej. Mogłabym przygotować Maciusia na taką stratę, a nawet rozważyć zmianę placówki i przenieść synka do tego samego przedszkola.