"To nie jest praca moich marzeń, ale póki studiuję, nie mam lepszej alternatywy. Pracuję w hotelu, płacą całkiem nieźle, a przede wszystkim odpowiadają mi godziny pracy. Z moich obserwacji wynika, że najwięcej sprzątania mam zawsze po parach z dziećmi. Właściciele psów zawsze zostawiają po sobie porządek".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Praca w hotelu to chwilowe rozwiązanie
Studiuję i muszę się samodzielnie utrzymać, więc nie mam wielkiego wyboru. Po prostu znalazłam jakąkolwiek pracę, żeby jakoś związać koniec z końcem. Praca w hotelu na pewno nie należy do moich ulubionych, ale nie jest źle. Otrzymuję godne wynagrodzenie, co mi odpowiada, a oprócz tego pasują mi godziny pracy. Bez problemu godzę studia z pracą zawodową. Oczywiście to rozwiązanie jedynie na chwilę. W przyszłości zamierzam związać się z zupełnie innym zawodem, ale póki co po prostu potrzebuję pieniędzy, więc jakoś sobie z tym wszystkim radzę.

Boję się otwierać pokoju po rodzicach z dziećmi
Kiedyś dziwiłam się, że hotele przyjmują gości z psami czy kotami. Teraz już wszystko rozumiem. Ja boję się otwierać drzwi od pokoju, w którym wcześniej przebywały rodziny z dziećmi. To właśnie po nich jest najwięcej sprzątania. Rodzice podczas urlopu, pozwalają swoim dzieciom dosłownie na wszystko. Łazienka wysmarowana pastą do zębów, pełno piachu czy okropnie brudna pościel to zupełnie normalna sprawa. Mało tego, dzieci zostawiają wszędzie pełno śmieci i nawet nie wyrzucają tego do kosza. Przyznam, że znacznie mniej sprzątania jest po gościami ze zwierzętami, oni dbają o porządek, a niektórzy nawet zmiatają albo odkurzają sierść po swoich czworonogach. Poza tym są po prostu mili i uprzejmi, niejednokrotnie otrzymałam od nich rachunek.
Goście traktują mnie jak służącą
Praca w hotelu nie byłaby taka zła, gdyby nie ludzie. Nie mam nic do sprzątania, a wprost przeciwnie, nawet mi się to podoba i sprawia satysfakcję. Problemem jest to, że wielu gości traktuje mnie jak służącą. Mało jest osób, które rzeczywiście mają do mnie szacunek, a ja się tak bardzo staram. Zawsze jestem uprzejma, mam klasę i wyglądam bardzo porządnie oraz schludnie. Niestety, goście hotelowi często nawet nie mówią do mnie "dzień dobry". To naprawdę bardzo przykre i wtedy czuję się gorsza od innych, a ja przecież mam spore ambicje i w przyszłości będę lekarzem. To właśnie taki kierunek studiów wybrałam. Ja nie zamierzam nikogo traktować z góry, nawet gdy osiągnę swój cel i zdobędę wymarzony zawód.
Sprzątaczka w hotelu