"Mój syn zaproponował swojej narzeczonej, żeby z nami zamieszkała. Mamy bardzo duży dom, więc kolejna osoba pod dachem nie robi wielkiej różnicy. Ja jednak nie jestem fanką Marysi. To cicha i spokojna osoba, która nie ma własnej inicjatywy. To sprawia, że mój syn musi ją za sobą ciągnąć, nawet jej pracę załatwiał. Teraz Marysia usilnie próbuje mi się przypodobać, ale z marnym skutkiem. Ta dziewczyna nie ma żadnych talentów, nawet nie potrafi gotować".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Narzeczona syna mieszka z nami
Mam jedynego syna i bardzo go kocham. Z Maćkiem mam doskonały kontakt, to naprawdę wspaniały człowiek, który jest dobry oraz inteligentny. Niestety nie ma szczęścia w miłości. Często trafiał na nieodpowiednie kobiety, które go wykorzystywały. To oczywiście było związane z tym, że jako rodzina mamy sporo pieniędzy, a na takich kawalerów czają się oszustki matrymonialne. Teraz jest w związku z Marysią. Syn zaproponował jej wspólne mieszkanie, nawet jej się oświadczył. Tym sposobem narzeczona syna mieszka z nami od jakiegoś czasu.

Próbuje mi się przypodobać
Ja podchodzę sceptycznie do tego związku, ale Marysia cały czas próbuje mi się przypodobać. Ewidentnie zależy jej na tym, żebym ją polubiła. Ja jednak mam mieszane uczucia. Zastanawia mnie ta kobieta. Nie jest zbyt zaradna, ani obrotna, w przeciwieństwie do mojego syna. To cicha myszka, wycofana kobieta, nawet mój syn musiał jej załatwiać pracę, ani trochę nie jest zaradna, co mi przeszkadza. Obawiam się, że w przyszłości oni sobie nie poradzą, kiedy mój syn będzie miał trudniejszy czas w swoim życiu.
Chleba z tej mąki nie będzie
Najgorsze jest to, że Marysia nawet nie potrafi gotować. Nie wiem, co to za kobieta. Dla mnie to bardzo dziwne. Mogłaby się postarać i po prostu nauczyć się kilku prostych potraw. Nie ma w tym niczego trudnego, a teraz w sieci można znaleźć odpowiedź na wszystko. Ona jednak twierdzi, że gotowanie to nie jej bajka. Jak będą mieszkać sami, to ciekawe, kto będzie siedział w kuchni, skoro to mój syn jest głównym żywicielem rodziny i ciężko pracuje, żeby się wszystkim zająć. Obawiam się, że nie będę w stanie polubić tej dziewczyny, ponieważ nie ma w niej inicjatywy. Istnieje, bo istnieje, ale nic poza tym sobą nie reprezentuje. Zastanawiam się nad tym, kiedy mój syn to w końcu zrozumie.
Zdegustowana Teściowa