"To u nas odwieczny problem. Ja przyznaję, że wybrałam go na ojca mojego dziecka, bo dobrze zarabiał. Wiedziałam, że alimenty niskie nie będą i będzie mi łatwiej wychować syna. No i on je płaci regularnie, ale nie kupuje już synowi prezentów, nie dokłada się do wyprawki. W moim odczuciu powinien to robić, ale nie wiem, jak go do tego nakłonić".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Chciałam, żeby był ojcem
Ja się nie nadaję do życia z żadnym mężczyzną. Dlatego wybierałam sobie ojca dla mojego dziecka pod kątem jego sytuacji materialnej. Chciałam, żeby dobrze zarabiał, bym nie musiała się martwić o pieniądze. No i takiego sobie wybrałam.
Oczywiście nie mówiłam mu o tym, ale taki miałam plan. Jak się mały urodził, od razu go zabrałam do swojego mieszkania, nie wracałam po porodzie do niego. Alimenty ustaliliśmy sądownie, bo przecież on sam by tyle nie płacił. No i żyjemy sobie jak pączki w maśle.

Mam pewne zastrzeżenia
Ja jednak mam pewne zastrzeżenia. No bo dobra, daje tych kilka tysięcy miesięcznie, ale ani do wakacji się już nie dokłada, a sam go nawet nie odwiedza, ani prezentu na urodziny nie kupi, ani do wyprawki się nie dołoży. No normalnie ojciec roku.
Fakt, że to mi zależało, żeby syn nie miał za dużego kontaktu z ojcem i postarałam się o to, ale nie widywanie się z dzieckiem nie wiąże się przecież z nie opłacaniem jego potrzeb.
No i są urodziny, a on ani kartki nie wyśle, ani prezentu nie kupi. A syn jest przyzwyczajony do wysokiego standardu życia. Alimenty są w całości dla niego, więc kupuję mu wszystko, czego on tylko chce.
Muszę to jakoś wyegzekwować
Ostatnio koleżanka mi powiedziała, że jej były partner na jej dziecko nie dość, że płaci kupę kasy, to jeszcze nawet kilka razy w tygodniu przywozi młodemu prezenty bez okazji. Kupuje im zagraniczne wakacje. Oczywiście daje im spokój, nie lata z nimi, ale oni wszystko mają poopłacane. Też bym tak chciała.
Postanowiłam, że pójdę do sądu. Ja nie pracuję, bo szczerze, to mi się nie chce. Nie muszę. Ale na wakacje już mi nie starcza. Także liczę na to, że sędzia przystanie na moją prośbę i weźmie pod uwagę, że ojciec mojego syna naprawdę się nie przykłada do bycia rodzicem. Albo niech mu podniesie alimenty jeszcze o dwa tysiące, to sobie poradzimy ze wszystkim sami. Wyprawkę też mu kupię. Choć prezentu na urodziny za ojca na pewno nie będę organizować.
Hanna