"Teściowa to się czuje u nas jak w domu. No bez wątpienia. I z jednej strony, to fajnie, że tak jest, ale z drugiej to strasznie denerwujące, gdy robi mi przegląd lodówki lub przegląd kosmetyków w łazience. Kiedyś wypaćkała mi na raz pół kremu pod oczy za kilka stówek, bo myślała, że to do rąk. Ale najgorsze jest to, że wiecznie grzebie mi w lodówce i wyjada z niej najlepsze kąski".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Jest jak domownik
Moja teściowa jest jak domownik. A przynajmniej to jej się tak wydaje. Bo potrafi przyjść sobie do nas albo wcześnie rano, albo w nocy i otworzyć drzwi swoim kluczem. Przysięgam, że czasami mam ochotę jej go zabrać i udawać, że po prostu go zgubiła.
Przecież my w domu nie mamy wcale prywatności. Jak ktoś do nas przyjdzie czy przyjedzie, to ona już jest, żeby tylko obadać, kto to taki. No wszystko musi wiedzieć. Nic się przed nią nie ukryje. A później oczywiście z nami siedzi i dyskutuje, chociaż nikt jej o zdanie nie pyta.
Ale nie to jest w niej najgorsze. Jak ona już się tak panoszy po tym naszym domu, to dosłownie wszędzie robi przegląd. Bez wyjątku. No i oczywiście bez pytania.
canva.com
Coś pożycza i nie oddaje
Zdarza się, że wlatuje do nas, bierze sobie szklankę cukru i mówi, że pożycza. Oczywiście szybko o tym pożyczeniu zapomina. Na drugi dzień potrafi przyjść po mąkę, a trzeciego dnia powie na przykład, że nie ma ochoty gotować obiadu i zje z nami, a później jeszcze spakuje sobie porcję dla teścia.
Kiedyś poszła do łazienki i wypaćkała sobie na dłonie pół opakowania mojego nowego kremu pod oczy, który kosztuje kilka stówek i zawsze długo na niego odkładam. Szampon też potrafi sobie odlać, albo na przykład mówi: "To już końcówka, to sobie zabiorę".
Robi mi przegląd lodówki
Teściowa codziennie robi mi przegląd lodówki i to jest coś, czego w niej po prostu nie znoszę. Kupujemy drogie wędliny, dobre jakościowo. Drogie sery i inne produkty też. Jak robimy sobie kanapki, to kładziemy po plasterku, a ta potrafi otworzyć pudełko i zjeść z niego po kilka plastrów nawet bez pieczywa.
Jak tylko widzi, że wracam z zakupów, to pod drzwiami jest pierwsza. Ja sobie nie wyobrażam iść do kogoś do domu i grzebać mu w lodówce. Kiedyś naprawdę z nią oszaleję.
Magda