"Długo nie mogłam znaleźć pracy, więc postanowiłam, że zatrudnię się w firmie prowadzonej przez mojego męża. Wierzyłam, że praca u niego będzie miała mnóstwo plusów — elastyczne godziny, większe zrozumienie ze strony pracodawcy i ogólnie lepszy komfort pracy. Jak się jednak okazało, była to jedna z najgorszych decyzji, jakie mogłam podjąć".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Nie mogłam znaleźć pracy, więc zatrudniłam się w firmie męża
Jakiś czas temu stwierdziłam, że najwyższa pora zostać niezależną kobietą. Choć w małżeństwie nie narzekamy na finanse, postanowiłam znaleźć sobie zajęcie i trochę dorobić na własne przyjemności. Od miesięcy przekopywałam różne portale, szukając oferty dla siebie. Moje starania zazwyczaj pozostawały bez odpowiedzi lub kończyły się na słowach:
Dziękujemy, skontaktujemy się z panią.
Nie wiem, czy moje CV nie przyciągało wzroku, czy moje doświadczenie było niewystarczające, czy po prostu świat miał dla mnie inne plany. Tak czy inaczej, mój problem z zatrudnieniem wydawał się nie mieć końca, więc postanowiłam dołączyć do firmy prowadzonej przez mojego męża.
Wydawało mi się to sensownym rozwiązaniem, które połączyłoby potrzebę zarobku na waciki z elastycznością, której szukałam. Wiedziałam, że Kacper chętnie da mi szansę. Rozumiałam jego wizję i miałam odpowiednie umiejętności, które mogłyby przydać się w firmie. Mąż od razu się ucieszył, gdy zaproponowałam, że dołączę do jego zespołu.

Drugi raz nie popełniłabym tego błędu
Choć obydwoje byliśmy pełni dobrych intencji, rzeczywistość szybko okazała się bardziej złożona, niż początkowo zakładałam. Pomimo entuzjazmu męża, już w pierwszy dzień pracy zauważyłam, że inni pracownicy traktują mnie w sposób wyraźnie różniący się od tego, jak odnosili się do innych członków zespołu. Często czułam, że jestem obiektem nieprzyjemnych komentarzy z ich strony.
Wiele osób zarzucało mi za plecami, że jako żona szefa mam przywileje, które nie przysługują innym — że Kacper przymyka oko na moje niedociągnięcia, że mogę spóźniać się do pracy i wychodzić wcześniej niż reszta i że jestem traktowana z większą pobłażliwością. Ta atmosfera mocno odbiła się na mojej motywacji. W dodatku z czasem zaczęłam dostrzegać, że mąż coraz częściej ignoruje moje inicjatywy i pomysły. Przez to czułam, że stale muszę udowadniać swoją wartość.
Napięcia w pracy przekładały się na nasze życie poza biurem, co prowadziło do frustracji i nieporozumień. Teraz już wiem, że drugi raz nie popełniłabym tego samego błędu. Praca u męża była jedną z najgorszych decyzji, jakie mogłam podjąć. Dziś składam wypowiedzenie.
Klara