"Nie mogę uwierzyć, że mój mąż, zamiast być dla mnie wsparciem, postanowił wieść podwójne życie. Potajemnie zaspokajał swoje potrzeby, kiedy ja słodko spałam. Postanowiłam skonfrontować go z dowodami. Choć on uważa, że nie stało się nic poważnego, ja czuję, jakby dalsza przyszłość stała pod znakiem zapytania. Miesiącami żyłam w kłamstwie".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Odkryłam skrytkę męża pod łóżkiem
Nie mogę uwierzyć, że mój mąż, zamiast być dla mnie wsparciem, postanowił wieść podwójne życie. Potajemnie zaspokajał swoje potrzeby, kiedy ja słodko spałam. Choć on uważa, że nie stało się nic poważnego, ja czuję, jakby dalsza przyszłość stała pod znakiem zapytania. Miesiącami żyłam w kłamstwie.
Zacznę jednak od początku. Zazwyczaj sprzątam tylko powierzchownie, ale ostatnio znalazłam więcej czasu i postanowiłam odgruzować całe mieszkanie. Wyszorowałam wszystkie zakamarki, przejrzałam nawet daty przypraw w kuchennej szufladzie i przeszłam do sypialni. Po zmienieniu pościeli, postanowiłam przesunąć łóżko, aby odkurzyć trudno dostępną przestrzeń.
W tym samym momencie zamurowało mnie. Nie mogłam uwierzyć własnym oczom, gdy odkryłam skrytkę męża tuż pod naszym małżeńskim łożem, które dzielił ze mną od tylu lat, zasypiając i budząc się tuż obok.

Miesiącami żyłam w kłamstwie
Opakowania po czekoladkach, papierki po batonikach i torebki po chipsach leżały tam ukryte jak skarby pirata. Wszystkie ulubione przekąski, które od stycznia miały zniknąć z naszego życia znalazły swoje miejsce tuż pod łóżkiem. Kiedy to zobaczyłam, od razu przypomniałam sobie wszystkie wieczory, kiedy ja narzekałam, że zjadłabym w końcu coś słodkiego, a on namawiał mnie, żebym nie przerywała diety.
Wraz z początkiem roku zaczęliśmy się odchudzać, a ja cały czas myślałam, że wspólnie zmagamy się z pokusami. W tym czasie on potajemnie buszował w swojej skrytce, zaspokajając swoje pragnienia. Postanowiłam skonfrontować go z dowodami.
Jedyne, co usłyszałam, to to, że każdy ma swoje małe grzeszki. Zamiast przeprosin, słów skruchy, czy chociażby wyjaśnień, jak do tego doszło, on uśmiechnął się pod nosem i wrócił do oglądania telewizji. Niemal natychmiastowo zaczęłam zastanawiać się, co jeszcze przede mną ukrywa i jak wiele innych tajemnic kryje nasz związek. Nie dziwię się, że gdy moja waga leciała w dół, jego uparcie stała w miejscu. Teraz już wiem dlaczego. Jestem rozczarowana.
Danuta