"Czas wakacji jest dla mnie czymś naprawdę niesamowitym i to nie tylko ze względu na słoneczną pogodę, ale przede wszystkim wolne od szkoły, co przy dwójce dzieci bywa dość stresującym wyzwaniem dla każdego rodzice. Te dwa miesiące laby mocno ładują mi baterie, ale w tym roku nie będzie raczej tak bezstresowo, jakbym sobie tego życzyła. Wszystko dlatego, że odmówiłam teściom wspólnych wakacji i teraz muszę znosić ich niezadowolenie".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Wspólne wakacje z teściami
Na co dzień z teściami żyję dobrze, a raczej żyłam, bo teraz nie będzie już tak, jak wcześniej i jestem tego pewna na 110 procent. Traktowałam ich jak swoich rodziców i nigdy nie szukałam powodu, aby się wykręcić od pojechania do nich w gości, co zdarzało się naprawdę często.
Teściowa prawie nigdy nie wtrącała nosa w nieswoje sprawy, natomiast teść po prostu był i zawsze służył bezinteresowaną pomocą, bądź mądra radą doświadczonego życiem mężczyzny. Dla mnie takie gesty są niezwykle ważne, bo swoich rodziców mam na drugim końcu Polski i ze względu na natłok obowiązków wyjeżdżam do nich dość sporadycznie.
W tym roku rodzice mojego męża postanowili zaproponować nam wspólne wakacje, co nigdy dotąd się nie wydarzyło, więc przyznam, że byłam tym faktem niesamowicie zaskoczona. Nie dość, że zaproponowali, to chcieli też za wszystko zapłacić, ale po krótkim zastanowieniu musiałam im odmówić. Oczywiście wszystko ładnie pięknie, bo darmowe wakacje nie są złe, ale intuicja podpowiedziała mi, że ten wyjazd może raz na zawsze zniszczyć nasze dobre relacje.
canva.com
Teściowie niezadowoleni z podjętej decyzji
Wszystko wcześniej przedyskutowałam z mężem, żeby nie było żadnych nieporozumień, ale nie sądziłam, że odmowa zadziała na nich aż tak emocjonalnie. Teściowa od kilku dni nie odbiera ode mnie telefonu, a do męża powiedziała, że nikt nigdy jej w taki sposób nie potraktował, jak ja. Problem tylko w tym, że ja nic jej nie zrobiłam.
Teść jako potencjalny sponsor tego przedsięwzięcia również uniósł się dumą i już nie jest dla mnie taki sympatyczny jak te kilka tygodni temu. Ja rozumiem, że teściowie są ludźmi tak zwanej starej daty, ale bez przesady. Ja jestem wolnym człowiekiem i jeśli czegoś nie czuję, to nie będę tego robić na siłę tylko po to, żeby kogoś uszczęśliwić.
Mój mąż tak samo mnie zdenerwował, bo wcześniej przyznał mi rację, a teraz próbuje wzbudzić we mnie poczucie winy, które rzeczywiście siedzi we mnie od tych kilku dni. Ja nic złego nie zrobiłam i nie mam sobie nic do zarzucenia. Szkoda tylko, że rodzice mojego męża tego nie rozumieją i zachowują się jak przedszkolaki po odebraniu zabawki.
Iwona