"Kaśka, moja kuzynka zawsze musiała mieć wszystko lepsze, niż ja. W szkole lepsze zeszyty i piórniki, na studiach wyższe oceny, a w życiu uczuciowym — oczywiście zawsze lepszego chłopaka. Nie powiem, działała mi na nerwy, ale na swój sposób lubiłam ją. Niestety teraz wykręciła mi numer stulecia. Mimo, że zaprosiłam ją na swój ślub już rok temu, to ona wręczyła mi zaproszenie z datą na 19 września. Myślałam, że się po prostu pomyliła".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Chciałam wyjaśnić sytuację
Próbowałam z nią porozmawiać. Zadzwoniłam do niej pełna nadziei, że wszystko to jedno wielkie nieporozumienie. Ale ona była niewzruszona.
To jedyna wolna data w tej sali.
— usłyszałam w odpowiedzi. Potem dodała:
Przykro mi, że tak wyszło.
Przykro to było mi, kiedy zorientowałam się, że muszę podzielić rodzinę, bo przecież nie wszyscy będą mogli być w dwóch miejscach jednocześnie.
Rodzice, rodzeństwo, ciocie, wujkowie — wszyscy byli zdezorientowani. Telefon od mamy, pełen smutku i niepewności, sprawił, że moje serce prawie pękło.
Kochanie, co my teraz zrobimy — pytała z rozpaczą w głosie. Nie wiedziałam, co jej powiedzieć. Kaśka złośliwie podzieliła rodzinę, a ja nie mogłam nic z tym zrobić.

Dzień za dniem emocje narastały
Każda rozmowa z rodziną była pełna napięcia. Czułam, że jestem w centrum wielkiej rodzinnej burzy, której nie mogłam powstrzymać. Nawet mój narzeczony, Michał, próbował mnie pocieszać, mówiąc, że to my będziemy mieli piękniejszy ślub. Ale to nie chodziło tylko o to. Chodziło o zdradę, o to, że ktoś, kogo uważałam za bliską osobę, mógł być tak okrutny.
Obie daty zbliżają się nieubłaganie. Większość bliskich musi podjąć decyzję, gdzie się pojawią, a ja czuję, że moje serce jest rozdarte. Michał próbuje mi pomóc, ale nawet on nie może załagodzić bólu, który czuję. Codziennie zmagam się z myślami, że może będzie lepiej, jeśli zmienię datę ślubu.
To nasz dzień, nasza miłość, nasza chwila. Czuję gniew, smutek, rozczarowanie, ale przede wszystkim zdeterminowanie, by nie pozwolić Kaśce zniszczyć tego, na co pracowaliśmy tak długo.
Każdy dzień przynosi nowe wyzwania, nowe decyzje do podjęcia. Ale jedno jest pewne — niezależnie od tego, co się stanie, nie pozwolę, by złośliwość i zazdrość zniszczyły to, co najważniejsze. Mój ślub odbędzie się, a ja będę walczyć o swoje szczęście, nawet jeśli oznacza to trudne decyzje i bolesne rozstania z niektórymi członkami rodziny.
Hania