"Wygląda to tak, że zaczepiam tych facetów w serwisie społecznościowym i praktycznie nie muszę wiele robić. Oni sami nakierowują rozmowę na pikantne tematy i wchodzą w internetowy romans ze mną jak w masło, a jak mam dowody na ich niewierność".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Tak zostałam testerką wierności
Zaczęło się od tego, że znalazłam męża mojej koleżanki na popularnej aplikacji randkowej i aż sama się zagotowała z oburzenia. Jak to tak, przecież jeszcze niedawno bawiłam się na ich ślubie i weselu, a tu takie coś. Jakoś nie wierzę, że raptem w rok po ślubie w ich małżeństwie zaczęło się psuć.
Tak się wtedy zdenerwowałam, że aż specjalnie założyłam sobie fikcyjne konto na tej aplikacji, dodałam jakieś randomowe zdjęcia, żeby mnie nie poznał i do niego napisałam. Wtedy miałam jeszcze nadzieję, że może Radek ma tam tylko konto i jedynie ogląda laski, bo mu się nudzi, ale niestety nie.
Radek praktycznie od razu odpowiedział na moją zaczepkę. Nie chciałam tracić czasu i od razu przeszłam do rzeczy. Zapytałam, czy kogoś ma, a on o dziwo przyznał się, że ma żonę, ale jest nieszczęśliwy (a jakże) w małżeństwie i od dłuższego czasu (a to ciekawe), już mu się nie układa. Gdy zapytałam o szczegóły, Radek napisał, że jego żona niestety nie spełnia jego zachcianek w łóżku.
Radek sam z siebie przyznał mi się, że na aplikacji szuka jedynie kobiet do łóżkowej przygody, żeby mógł spełniać swoje fantazje i zapytał, czy przystaję na ten układ. A moje alter ego (bo przecież nie ja), się zgodziło.
Radek mocno się napalił i praktycznie sam z siebie zaczął mi wysyłać pikantne wiadomości i zaczął szczegółowo opisywać, czego to mi nie zrobi. Ja nawet nie musiałam go do tego specjalnie namawiać, sam z siebie się nakręcił.
Gdy w końcu zebrałam imponujący materiał dowodowy, zrobiłam screeny jego wiadomości i wysłałam wszystko mojej koleżance. Początkowo była w szoku, ale materiały były druzgocące. Asia pokazała Radkowi te jego wiadomości, a on się nawet nie wypierał i przyznał, że już od kilku lat, a więc jeszcze przed ślubem, jest aktywny na tej aplikacji. Radek przyznał się Aśce do licznych zdrad, ale błagał ją o wybaczenie. Aśka na szczęście mu nie wybaczyła i wkrótce się rozstali.
To dzięki mnie Aśka dowiedziała się o licznych zdradach męża, a ja poczułam satysfakcję, ale też poczucie misji. To właśnie w ten sposób zostałam testerką wierności i zapragnęłam obnażać zakłamanie facetów.

Jestem testerką wierności. Zaczepiam zajętych facetów
Jestem testerką wierności już od 2 lat. Robię to charytatywnie, bo tak jak napisałam, mam taką misję. Napisałam ogłoszenie na popularnym serwisie społecznościowym, że chętnie przetestuję wierność facetów i zwraca się do mnie mnóstwo kobiet.
Piszą do mnie różne kobiety, ale większość z nich łączy jedno — ich facet przynajmniej jeden raz już je zdradził i one straciły do niego zaufanie. Wygląda to tak, że zaczepiam ich w serwisie społecznościowym. Mam tam ładne zdjęcia z wakacji, na których jestem opalona i uśmiechnięta, jednak są zwyczajne, nie jakieś super.
Niestety statystyki są nieubłagane. Praktycznie tylko 1 na 10 facetów mi nie odpowiada i zdaje test wierności, a cała reszta wchodzi w internetowy romans ze mną jak w masło.

Co więcej, nie muszę wiele robić, oni sami nakierowują gadkę na pikantne tematy. Przyparci do muru prawie zawsze przyznają, że mają żonę lub dziewczynę, ale są z nią nieszczęśliwi i otwarci na romans ze mną. Piszą, że ich żona jest sztywna w łóżku, że po porodzie przestała dbać o siebie lub, że zeszli na dalszy plan i żona nie okazuje im wystarczająco dużo uwagi. Jak mantrę powtarzają, że żona ich już nie pociąga, a oni chcą jeszcze zaszaleć.
Ci faceci wysyłają mi pikantne wiadomości, a nawet swoje zdjęcia i sami z siebie dążą do spotkania ze mną. Jeden facet nawet zaoferował się, że przyjedzie do mnie 300 km i zarezerwował hotel. A ja zbieram dowody na ich niewierność.
Jestem zdruzgotana tym, jacy są mężczyźni. Jednak cieszę się, że swoją działalnością obnażam ich hipokryzję i zakłamanie. Jeśli chociaż połowa z tych kobiet to dostrzeże i rzuci niewiernego gacha, jestem zadowolona, bo zaoszczędziłam tym kobietom dalszego cierpienia.
Testerka wierności z powołania