"Są wakacje, a ja zachęcam mojego syna do tego, żeby jak najwięcej czasu spędzał na świeżym powietrzu. Cieszy mnie to, że chętnie wychodzi na dwór i gra w piłkę od samego rana. Niestety, innego zdania jest mój sąsiad. Przyszedł do mnie z pretensjami, powiedział, że mój syn budzi go każdego ranka".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mój syn chętnie spędza czas na świeżym powietrzu
Lato trwa w najlepsze, a dziś większość dzieci i młodzieży woli spędzać czas przed ekranami. Ciągle oglądają telewizję i siedzą z nosem w smartfonach. Dla mnie to przerażające. To dlatego od zawsze uczę syna, że aktywność na świeżym powietrzu jest najlepszym sposobem na spędzanie wolnego czasu. Dawid ma wiele pasji, gra na instrumentach, czyta książki, a ostatnio zainteresował się piłką nożną. Jest bardzo ambitny i kiedy coś sobie postanowi, to dąży do realizacji celu. To właśnie dlatego tak wytrwale trenuje i codziennie rano wstaje wcześnie, a później idzie na boisko, żeby realizować swoją nową pasję. Jestem z niego dumna.

Sąsiad przyszedł do mnie z pretensjami
Syn trenuje rano z oczywistych powodów. Wtedy nie ma na dworze jeszcze upału, więc ma siłę, żeby biegać, bo wokół boiska nie ma drzew, aby mógł skryć się w cieniu. Cieszę się, że mój syn, zamiast spania do południa, wybiera aktywność fizyczną. Innego zdania jest jednak mój sąsiad. Przyszedł ostatnio z pretensjami. Boisko znajduje się pod jego oknami. Stwierdził, że to karygodne, żeby dziecko o siódmej rano szło grać w piłkę nożną. Sąsiad ma urlop i chce odpocząć, wyspać się, a mój syn mu na to nie pozwala, bo wali piłką w bramkę od rana.
To nie cisza nocna, sąsiad ma pecha
Kiedy usłyszałam argumenty sąsiada, zaczęłam się śmiać. Powiedziałam mu, że przecież moje dziecko nie robi niczego złego. Wtedy sąsiad uznał, że dzieciak powinien posiedzieć przy komputerze albo pooglądać filmy do późna, to odechce mu się wczesnego wstawania. Podziękowałam sąsiadowi za świetne rady wychowawcze i poradziłam mu, żeby zajął się swoimi sprawami. Mało tego, powiedziałam, że mój syn, jeżeli będzie miał na to ochotę, to pójdzie grać w piłkę na boisku nawet o szóstej rano. Sąsiad oczywiście bardzo się oburzył i powiedział, że nie zostawi tak tej sprawy. Zamierza nasłać na mojego syna policję, kiedy ten będzie o siódmej grał w piłkę. Ludziom już w głowach się przewraca.
Dumna Matka