"Kocham morze i bardzo chciałam je zobaczyć w tym roku. Już wiosną planowałam nasz wakacyjny wyjazd. Mąż jednak zaznaczył, że powinnam zrzucić nieco kilogramów, żeby pokazać się na plaży. Nie udało mi się schudnąć, więc teraz Marek namawia mnie, żebyśmy jednak pojechali w góry. Uważa, że tam połączymy przyjemne z pożytecznym, a górskie wędrówki dobrze mi zrobią".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mieliśmy jechać nad morze
Na co dzień oboje z mężem bardzo dużo pracujemy. Mamy niewiele chwil dla siebie, choć on codziennie po pracy znajduje czas na trening. Ja w tym czasie zajmuję się domem, często gotuję obiad i po prostu nie mam czasu na ćwiczenia. Poza tym często podjadam pomiędzy posiłkami i uwielbiam słodycze. To dlatego mam sporo nadprogramowych kilogramów.
Wiosną planowałam nasz wakacyjny wyjazd, bardzo chciałam jechać nad morze. Mąż wtedy dał mi warunek i powiedział, że najpierw muszę zrzucić parę kilogramów, żebym mogła swobodnie pokazać się na plaży.

Nie udało mi się schudnąć
Bardzo się starałam, ale nie udało mi się schudnąć. Nie mam silnej woli, a treningi nie są dla mnie. Życie w ciągłym biegu i stresie mi nie sprzyja i nie mam w sobie tyle samozaparcia, co mój mąż. Ze względu na to, że nie udało mi się zrzucić nadprogramowych kilogramów, mąż nie chce jechać nad morze. Powiedział, że zdecydowanie lepszym kierunkiem będą góry. Uważa, że tam połączymy przyjemne z pożytecznym, bo podczas górskich wędrówek spalę nieco kalorii, a przede wszystkim poprawię swoją kondycję fizyczną.
Nie chcę jechać w góry
Jest mi bardzo przykro, że mąż sprowadza nawet nasz urlop do mojego wyglądu. Czuję się z tym źle, myślę, że on uważa, że jestem nieatrakcyjna. Ja z kolei myślę, że niczego mi nie brakuje. Poza tym ja wcale nie lubię gór i nie chcę tam jechać. Podczas wakacji chciałam się zrelaksować i odpocząć. Zależało mi na tym, żeby przede wszystkim długo i dużo spać, leżeć na leżaku, czytać książki. A mąż chce mnie ciągać po górach, kiedy wie, że nie jestem fanką aktywnego wypoczynku. Nie wiem, jak mu przemówić do rozumu. On w ogóle nie chce mnie słuchać i uważa, że przesadzam i powinnam wziąć się w garść, żeby zadbać nie tylko o swój wygląd, ale przede wszystkim o zdrowie. A moim zdaniem to po prostu wymówki z jego strony i on się mnie wstydzi.
Załamana Żona