"Jak sobie pomyślę, że Bożenka przytula naszego Kubusia i Igorka w 10-dniowej bluzce, to mam ochotę od razu zgarnąć ich pod prysznic. Wyjaśniło się, dlaczego u teściów w wiaderku na pranie prawie nigdy nic nie ma, a teść co roku prosi o nowe skarpety pod choinkę, bo zeszłoroczne się zużyły".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Na wakacje wyprowadziłam się z dziećmi do teściów
Wyszłam za mąż drugi raz 4,5 roku temu i w końcu mam teściową i teścia. Mój pierwszy mąż nie utrzymywał kontaktów z tatą, a jego mama już nie żyła, gdy go poznałam. Dlatego rodzice Marka, mojego obecnego męża, i wszystkie te relacje na linii teściowa-synowa to dla mnie nowość.
Na co dzień się z nimi nie widzimy, bo mieszkają daleko. Ale teraz są wakacje, nie ma co zrobić z dziećmi i żeby jakkolwiek pogodzić pracę z opieką nad 2-latkiem i 4-letnim przedszkolakiem, wyprowadziłam się na całe lato do teściów. Bożena i Władek już są na emeryturze i nie mieli nic przeciwko temu, żeby przez te dwa miesiące nacieszyć się wnukami. Warunki lokalowe mają.
Siedzimy u nich już od półtora tygodnia i prawdę mówiąc, coraz mniej podoba mi się jedna rzecz w przyzwyczajeniach teściów. Ja wiem, że starsi ludzie mają swoje zasady i ciężko cokolwiek zmienić, ale jak jest lato i upały, to chyba siłą rzeczy należałoby więcej uwagi i czasu poświęcać na higienę. Ale u nich nie ma różnicy, czy na dworze jest -10, czy +30 stopni.
Od półtora tygodnia codziennie ich widzę w tych samych ubraniach. Codziennie te same koszulki i ten sam dres / legginsy. Przecież to po jednym dniu nie jest już świeże. Nazajutrz jeszcze ujdzie, ale na trzeci dzień wypadałoby już zmienić, zwłaszcza że potem mają kontakt z dziećmi. Gdy do tej pory przyjeżdżaliśmy, to zawsze na krócej i nie zdawałam sobie sprawy, że rodzice Marka tak rzadko zmieniają ubrania na czyste. Tak się już nie robi.
Jak sobie pomyślę, że Bożenka przytula naszego Kubusia i Igorka w 10-dniowej bluzce, to mam ochotę od razu zrobić dzieciom prysznic. Wyjaśniło się, dlaczego u nich w wiaderku na pranie prawie nigdy nic nie ma, a teść co roku prosi o nowe skarpety pod choinkę, bo zeszłoroczne się zużyły.

Zasugerowałam teściom, żeby częściej wstawiali pranie
Tyle się nasłuchałam i naczytałam o tych apodyktycznych teściowych, które wtrącają się w życie młodych i nie dają sobie nic powiedzieć. Wszystko to wydawało mi się przesadą. Pochodzę z domu, gdzie o wszystkim rozmawia się otwarcie, bez owijania w bawełnę i klepania po główce, a po prostu szczerze i wprost, żeby nie generować niedomówień. Taki też miałam wzór relacji z dorosłymi.
Dlatego tak dziwne wydawało mi się, że ludzie, którzy tworzą rodzinę, nie potrafią się między sobą otwarcie porozumieć. Wiedziałam, że w naszej rodzinie czegoś takiego nie będzie - jak ktoś dostrzeże jakiś problem, to nie będzie się z tym krył, tylko zwyczajnie porozmawia, żeby go rozwiązać.
Próbowałam najpierw dyskretnie podjąć temat, pytając, czy nie mają nic do prania, bo będę wstawiać rzeczy dzieci i swoje i mogłabym dorzucić do bębna. Ale teściowa pokiwała głową, że nic nie ma, bo dopiero dwa tygodnie temu prali. W tym momencie już wprost zapytałam o ręczniki wiszące w łazience - czy mogę je wyprać, bo chcę też wstawić takie brudniejsze rzeczy. Ale Bożenka powiedziała, żebym zostawiła, bo przecież są OK, a pranie mają zaplanowane dopiero po piętnastym. Ręce mi opadły. Widać z daleka, że te ręczniki nie były OK, bo były aż sztywne.
Zasugerowałam więc, że przecież może przyspieszyć i częściej sobie wymieniać na świeże - zarówno ręczniki, jak i ubrania. Teraz gorąco, Bożena ma tyle ładnych bluzek, a Władek dostał na Dzień Dziadka pakę nowych dresów. Przy częstszej rotacji te rzeczy będą się mniej niszczyć, bo nie będzie na nich nic zalegać. Przecież stać ich na to, żeby raz na tydzień puścić pralkę albo dwie. Również teściom wyjdzie to na dobre, a przy okazji wnusi będzie milej przytulić się do pachnącej świeżo babci albo dziadka.
Starałam się jak najdelikatniej, a oni i tak się obrazili i powiedzieli, że nie będą wody marnować dla mojego widzimisię. Nie wiem, jak ja wytrzymam do tego piętnastego, a co dopiero do końca wakacji.