"Po porodzie liczyłam na pomoc mamy. Ale ona tylko skomentowała, że mam bałagan"

"Po porodzie liczyłam na pomoc mamy. Ale ona tylko skomentowała, że mam bałagan"

"Po porodzie liczyłam na pomoc mamy. Ale ona tylko skomentowała, że mam bałagan"

canva.com

"Miałam ciężki poród. Bardzo ciężki. Wiedziałam, że zanim dojdę do siebie minie trochę czasu i nie będzie mowy o tym, żeby wysprzątać generalnie mieszkanie, a tego nie zrobiłam zrobić przed niespodziewanym, znacznie wcześniejszym przyjazdem do szpitala. Ucieszyłam się, gdy zapowiedziała się moja mama. Powiedziała, że zostanie na kilka, dni więc pomyślałam, że będę miała pomoc. Ale ona tylko skomentowała, że mam bałagan".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Urodziłam wcześniej

Urodziłam znacznie wcześniej, niż się spodziewałam. Poród był dla mnie taką niespodzianką, że ja nie zdążyłam się na niego przygotować. Nie zrobiłam generalnych porządków, nie poprałam wszystkich ubrań maluszka, a te, które udało mi się przygotować, zostawiłam na fotelu do wyprasowania.

Reklama

To nie tak miało wyglądać, ale kiedy poczułam silne skurcze, nie mogłam czekać i przestraszona pojechałam do szpitala. Męczyłam się tam prawie dwa dni, aż wreszcie synek przyszedł na świat, niestety z ingerencją lekarzy. Także poród był naprawdę trudny i wyczerpujący.

Martwiłam się, że nie wszystko przygotowałam

Jak każda świeżo upieczona matka, która nie zdążyła przygotować wszystkiego dla maleństwa, martwiłam się, że i mi się to nie udało. Ale wtedy zadzwoniła moja mama i powiedziała, że przyjeżdża. Zapowiedziała swój dłuższy pobyt, więc się ucieszyłam, że trochę pomoże. Ale też widujemy się rzadko, więc cieszyłam się ze wspólnego czasu.

Reklama

Wróciłam do domu zmęczona, ale cała w skowronkach. Mamcia od razu przejęła wnusia i widać było, że jest bardzo wzruszona, ale na mnie jakoś szczególnej uwagi nie zwracała i trochę mi się zrobiło przykro.

Reklama

noworodek w objęciach mamy canva.com

Reklama

Wieczorem miałyśmy rozmowę

Wieczorem był czas na chwilę rozmowy. No i okazało się, że mama niekoniecznie ma w planie pomóc mi z porządkami i gotowaniem. Zrobiła mi kazanie odnośnie tego, że zostawiłam męża bez przygotowanych wcześniej posiłków na mój pobyt. Kiedy powiedziałam, że przecież nie wiedziałam, że pojadę do szpitala tak szybko, to wyznała, że mogłam pozamykać mu wszystko w słoiki, schować do lodówki i mogło to sobie stać tygodniami.

Reklama

Wytknęła mi też bałagan w domu, ale aż takiego wielkiego wcale nie zostawiłam, a mój mąż jednak w te wszystkie dni tam funkcjonował. Nigdy nie był czyściochem, ale mógł przecież, chociaż umyć po sobie naczynia czy poodkurzać.

Tak szczerze, to mama, zamiast poprawić mi nastrój, bardzo mi go zepsuła. Poczułam, że się na niej zawiodłam i wolałam, żeby już pojechała sobie do domu. Przetrwałam tych kilka dni i odetchnęłam dopiero kiedy wyjechała. Nasza relacja chyba już nigdy nie będzie taka sama.

Marysia

Źródło: www.instagram.com/labor.stil/
Reklama
Reklama