"Poprosiłam brata, by podlewał kwiatki podczas mojej nieobecności. A on chce się wprowadzić"

"Poprosiłam brata, by podlewał kwiatki podczas mojej nieobecności. A on chce się wprowadzić"

"Poprosiłam brata, by podlewał kwiatki podczas mojej nieobecności. A on chce się wprowadzić"

Canva.com

"Boję się zapytać, czy z kotami, czy bez. Firanki zaciągające się od samego patrzenia i szkło kolekcjonerskie na kredensie mogą tego nie przeżyć".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Poprosiłam brata, by podlewał kwiatki, a on chce się do nas wprowadzić

Ja i mój brat zawsze żyliśmy jak pies z kotem. Mieliśmy jakieś swoje zaszłości z przeszłości, wiadomo, jak to u rodzeństwa. Jednak z biegiem lat postanowiłam schować swoją dumę do kieszeni i uznałam, że w rodzinie warto utrzymywać dobre relacje, bo nigdy nie wiadomo, kiedy będziemy potrzebowali swojej pomocy.

Reklama

No i właśnie teraz nadarzyła się taka okazja. Razem z mężem i dzieciakami wyjeżdżamy na zasłużone wakacje na 3 tygodnie.

Wiadomo, to dosyć sporo. Co prawda mieszkamy na strzeżonym osiedlu, ale zawsze warto, żeby ktoś wpadł do mieszkania i sprawdził, czy wszystko ok, no i oczywiście podlał kwiatki.

Reklama

Poprosiłam więc brata, by podczas naszej nieobecności raz na kilka dni wpadł do nas i podlał kwiatki. On się zgodził, ale powiedział, że w takim razie wprowadzi się do nas, bo w swoim mieszkaniu ma remont.

Reklama

Boję się zapytać, czy z kotami, czy bez. Firanki zaciągające się od samego patrzenia i szkło kolekcjonerskie na kredensie mogą tego nie przeżyć.

Reklama

koty, firanki Canva.com

Reklama

Boję się, że koty zniszczą firanki i stłuką szkło kolekcjonerskie

Kocham koty, ale nasze mieszkanie po prostu nie jest przystosowane do zwierzaków i świadomie z nich zrezygnowaliśmy. Wiele poświęciłam na wykończenie i odpowiednie dodatki w naszym mieszkaniu i najzwyczajniej w świecie nie chcę, by kotki to wszystko zniszczyły.

Jestem fanką jak najlepszej jakości materiałów i akurat firanki wybrałam ze szczególną dbałością i, co więcej, sama je uszyłam. Oczywiście mogłabym wybrać jakieś badziewie typu żakardowe firanki, które wytrzymałyby nawet przejście tornada.

Ja jednak wybrałam firanki z piękniej haftowanej markizety. To materiał wysokiej jakości, taki jak lubię, wyglądem przypomina siatkę. Niestety, jest trudny w obsłudze i łatwo go zniszczyć. Wzywałam najświętszą panienkę przy szyciu, a teraz wzywam ją przy każdym praniu.

Mój brat nie ma w domu firanek, więc dla kotów to będzie nowość. Już widzę oczami wyobraźni, jak się będą niby bawić i zakręcą się w nie, a całe moje szycie szlag trafi.

ko na szklanym stole Canva.com

Dodatkowo mamy w domu szkło kolekcjonerskie. Lubię takie gadżety. Na kredensach stoją ręcznie malowanie kieliszki czy wazony z huty Kralik z lat 1890-1914.

Jak pomyślę, że wystarczy jeden nieostrożny ruch łapką kociaka i te drogocenne szkła szlag trafi, to robi mi się słabo.

U brata zapowiada się solidny remont — łącznie z cyklinowaniem podłóg, malowaniem wszystkich ścian, a nawet zrywaniem kafelków z podłóg i ścian w łazience. Obawiam się, że koty będą miały wybór — albo wygnanie na balkon, ale nasze mieszkanie.

Z jednej strony chcę żyć w zgodzie z bratem i nie chcę być niemiła, ale z drugiej strony czuję, że powinnam postawić wyraźną granicę.

45-letnia Brygida

Źródło: Instagram.com/robertbiedron
Reklama
Reklama