"Żona traktuje mnie jak darmowego opiekuna do dzieci"

"Żona traktuje mnie jak darmowego opiekuna do dzieci"

"Żona traktuje mnie jak darmowego opiekuna do dzieci"

canva.com

"Wiem, że to nasze wspólne dzieci. Doceniam to, że je mam i bardzo lubię spędzać z nimi czas, ale nie zawsze mogę i chcę. Natomiast moja żona traktuje mnie w taki sposób, jakbym był darmowym opiekunem do dzieci. Ma ochotę, to sobie wychodzi. Nawet nie pyta, czy może. To chyba nie do końca powinno tak wyglądać".

Reklama

Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Ja też chciałem mieć dzieci

Ja też bardzo chciałem mieć dzieci. Rzadko się do tego przyznaję, ale marzyłem o tym już jako dziecko, a to są raczej rzadko marzenia małego chłopca, czy nastolatka. Zwykle to dziewczynki lubią bawić się w dom, a chłopcy udają, że im nie sprawia to przyjemności. No ale umówmy się, każdy facet chce posadzić to symboliczne drzewo, wybudować dom i założyć rodzinę. Ja mam dwóch synów i córkę, także trzeba się przy nich nieźle uwijać.

Reklama

Lubię spędzać czas z dzieciakami, ale tylko wtedy, kiedy chcę i mogę. A mogę tak naprawdę rzadko, bo ja zawsze mam coś do zrobienia. Sporo pracuję, a kiedy już jestem w domu, to naprawdę chciałbym po prostu odpocząć. Żona jest w domu cały czas, nie ma etatu, nie próbuje nawet dorobić. Jej jest łatwiej być z dzieciakami przez cały dzień.

Traktuje mnie jak darmową opiekunkę

Uważam, że rodzicielstwo i opieka nad domem jest dla mojej żony jak etat. Oczywiście nie dostaje za niego wypłaty, ale jednak ma wszystko, czego tylko chce, a nawet więcej.

Reklama

Latamy często na zagraniczne wakacje, wychodzimy w niedzielę gdzieś razem, kupuję jej drobie ubrania i dodatki. A jej ciągle mało.

Reklama

Od kilku tygodni traktuje mnie jak darmową nianię. Jeśli chodzi o mnie, to mi nikt nie kupi nic za to, że zostaję z dziećmi. A często gdy wracam do domu, ona podaje mi obiad, daje mi buziaka w policzek i wychodzi, bo ona chce pobyć sama.

Reklama

Albo jedzie sobie do mamusi, gdzie przecież mogłaby zabrać też dzieciaki, albo wychodzi z koleżankami, które też mają swoje pociechy. Wystarczyłoby się umówić gdzieś na placu zabaw i po problemie.

Reklama

tata z synem i córką canva.com

To nie tak miało wyglądać

Trochę inaczej wyobrażałem sobie rodzicielstwo. Skoro już żona nie pracuje, to powinna się tymi dziećmi zajmować non stop. Przecież ma mnóstwo czasu dla siebie gdy są w przedszkolu. Zrobi w tym czasie tylko obiad, ogarnie trochę dom, zrobi pranie, ewentualnie je poskłada i pójdzie po zakupy spożywcze. Zostaje jej jeszcze masa czasu na swoje sprawy, a ona i tak woli traktować mnie jak darmową opiekunkę.

Rozżalony mąż

Źródło: www.instagram.com/noemidemiblog/
Reklama
Reklama