"Co to jest za kobieta, to ja nie mam pytań. No po prostu brak mi na nią słów. Ale zanim się ją pozna, to ma się wrażenie, że to taki aniołeczek. Ja ją bardzo polubiłam od samego początku. Pomyślałam sobie nawet, że będę miała idealną teściową i tak naprawdę to ona prawie taka jest. Ją po prostu da się lubić, ale bardzo frustrujące jest to, że ona zawsze ma rację, nawet gdy jej nie ma".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Polubiłam się z teściową
Ja tak naprawdę już od początku polubiłam się z moją teściową. Nadawałyśmy na tych samych falach, a ona była wobec mnie bardzo życzliwa. Trudno było mi uwierzyć w te historyjki o teściowych, które niszczyły życie swoim synowym.
Ale po jakimś czasie zauważyłam, że ta kobieta lubi mieć rację nawet wtedy, kiedy jej nie ma. I zaczęły się między nami małe sprzeczki.
Mój mąż zawsze mówi: ona już taka jest, trzeba jej wybaczyć. Ale ja nie mogę na to przystać, bo te jej racje sprawiają, że ona ustawia nam życie. Jak mam się na to godzić, przecież tak być nie powinno.
Ostatnio odmówiła pomocy
Ostatnio teściowa odmówiła mi pomocy przy synku, a jej wnuku tylko dlatego, że nie chciałam przyznać jej racji. To był piątkowy wieczór i byłam umówiona z mężem na randkę poza domem. Babcia miała zostać z małym, żebyśmy my mogli wyjść.
Tutaj jakby nie było, stawka była wysoka, bo albo wszyscy mogliśmy być na swój sposób zadowoleni, jeśli przyznałabym teściowej rację w kwestii opieki nad moim synkiem, albo mogliśmy się pokłócić. Ja nie potrafiłam przyznać tej racji, dlatego teściowa trzasnęła drzwiami i wyszła, a zaraz po niej zrobił to mój mąż, zawiedziony tym, że zmarnowałam naszą szansę na samotne wyjście.
canva.com
Tak jest za każdym razem
Tak jest dokładnie za każdym razem, gdy próbuję jej się postawić. Ale ja bronię swojego zdania gdy wiem, że mam rację. Mąż później się na mnie wścieka, bo to psuje nam plany, jednak ja nie potrafię zrobić niczego wbrew sobie i swojemu sumieniu.
Ta kobieta jest wręcz nie do przegadania. Czasami mam wrażenie, że ona rozumie, że nie ma racji, ale przecież nie przyzna się do błędu i brnie dalej w to swoje gadanie. Obawiam się, że przez takie akcje może w końcu dojść do rozwodu. To przykre, ale mąż staje jednak po stronie matki i tłumaczy ją. A powinien przecież wybierać mnie. Tym bardziej że myśli trzeźwo i sam widzi, że jego matka czasami plecie bzdury.
Kamilla