"Mieszkanie w bloku wiąże się z tym, że trzeba mocno brać pod uwagę zdanie sąsiadów. Jednak czasami trafiają się tacy, którzy potrafią się przyczepić dosłownie do wszystkiego. Ja wychodzę do pracy wcześnie, a wracam późno, ale od czasu do czasu trzeba ten dom posprzątać. Odpalam odkurzacz na kwadrans przed ósmą rano i to średnio dwa razy w tygodniu, bo i tak za bardzo nie ma kto brudzić. I za każdym razem, dosłownie, chwilę później mam dzwonek do drzwi. Nachodzi mnie sąsiadka, która chce spać, a przecież cisza nocna jest do 7".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Przeprowadziłam się niedawno
Przeprowadziłam się tutaj niedawno. Dużo musiałam pracować, żeby było mnie stać na to mieszkanie, a chciałam kupić je za własne pieniądze. No i się udało.
Oczywiście poprzedni właściciel wychwalał pod niebiosa wszystkich sąsiadów. Mówił, że mieszkają tu głównie osoby starsze, a mi to w sumie pasowało. Nie jestem typem imprezowiczki. Nie mam jeszcze rodziny. W zasadzie prawie mnie w tym domu nie ma, bo wciąż bardzo dużo pracuję. Chciałabym odłożyć sobie coś na poduszkę finansową, bo wszystkie oszczędności, które zebrałam do tej pory, poszły na zakup mieszkania.
Grzecznie się przywitałam
Gdy już się urządziłam w tym nowym mieszkaniu, postanowiłam, że odwiedzę moich wszystkich sąsiadów, żeby ich lepiej poznać i się zwyczajnie przedstawić. Oczywiście przygotowałam coś na tak zwane "wkupne". Upiekłam czekoladowe babeczki, bo to jest mój hit, który zawsze wychodzi, no i łatwo to później podzielić między zainteresowanych.
Zapakowałam estetycznie swoje wypieki i ruszyłam na podbój mojej klatki. Wszędzie miło mnie przyjęto. Z każdy sobie trochę pogadałam i stwierdziłam, że poprzedni właściciel miał rację, bo ci ludzie są naprawdę mili. No ale ta moja euforia za długo nie trwała.

Jedna sąsiadka jest wiecznie niezadowolona
Jedna z moich sąsiadek regularnie puka do moich drzwi. Ale nie tak jak ja, zapukałam do jej. Ona nie przynosi mi słodkości, ani miłych słów. Przychodzi z pretensjami.
No cóż, ja od poniedziałku do niedzieli pracuję. Naprawdę nie mam ani jednego dnia wolnego. Wychodzę rano, wracam późnym wieczorem. Nie mam czasu, żeby w ciągu dnia coś w mieszkaniu ogarnąć, dlatego dwa razy w tygodniu wyjmuję odkurzacz tuż przed pracą, ale jest to dosłownie kwadrans przed ósmą, bo o ósmej wychodzę do pracy.
A ta sama sąsiadka wciąż przychodzi z pretensjami. Bo ona chce spać. Bo cisza nocna. No naprawdę, casem już mam ochotę wyjąć ten odkurzacz o szóstej, bo tak wstaję, ale chcę się jednak trzymać godzin tej ciszy nocnej. Zastanawiam się, co zrobić z tą kobietą, ale nie mam pomysłu. Chyba będę musiała po prostu mieszkać w syfie.
Żaneta