"Syn chciał, żebym zajęła się wnuczkami. Zrobił sobie ze mnie sprzątaczkę"

"Syn chciał, żebym zajęła się wnuczkami. Zrobił sobie ze mnie sprzątaczkę"

"Syn chciał, żebym zajęła się wnuczkami. Zrobił sobie ze mnie sprzątaczkę"

Canva

"Syn ma dwoje dzieci. Zawsze mi go szkoda, że ma tyle na głowie, więc kiedy poprosił mnie w wakacje o pomoc przy wnuczkach, od razu się zgodziłam. Nie sądziłam jednak, że zrobi sobie ze mnie przy okazji sprzątaczkę i kucharkę. Od tego jest przecież jego żonka".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Czekamy na historie pod adresem: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Ukochany syn

Mój ukochany synek jest doskonałym ojcem. Doczekał się dwóch córek, które też kocham nad życie. Mimo że nie mieszkamy blisko siebie, syn z rodziną często mnie odwiedza. Tak się składa, że przez okres wakacyjny dziewczynki nie chodzą do szkoły, a nie mają z kim zostać. Wakacje są takie długie, a obozy takie drogie. Jadą oczywiście na dwa tygodnie z rodzicami i na tydzień same, ale trzeba coś robić z pozostałym czasem. Dlatego, kiedy syn zadzwonił z prośbą, abym mu pomogła, od razu się zgodziłam i pobiegłam pakować walizki.

Reklama

Mamo, może byś pomieszkała u nas trochę? Spędziłabyś trochę czasu z dziewczynkami, one ciągle o tobie mówią. No i przy okazji byś się trochę rozerwała na mieście

- przekonywał mnie Bartek.

Tak właśnie sobie wyobrażałam ten czas. Że kiedy syn i synowa będą w pracy, ja z dziewczynkami będziemy chodzić na plac zabaw, układać puzzle, chodzić do kina. A potem będę miała chwilkę na siebie i w końcu pójdę na zakupy do galerii handlowej, albo do teatru, który tak bardzo lubię. Wzięłam nawet ze sobą eleganckie stroje, żeby mieć co na siebie założyć.

Reklama

Kobieta w kuchni Canva

Reklama

Zamiast galerii, sprzątanie

Ale proszę sobie wyobrazić, że kiedy już do nich przyjechałam, okazało się, że wcale to tak kolorowo nie wygląda. Dziewczynki okazały się na co dzień kapryśne i niechętnie wychodziły na dwór. Najchętniej siedziałyby cały czas z telefonami w rękach. Natomiast jeśli chodzi o mojego syna i synową, to zrobili sobie ze mnie darmową gosposię. Oprócz zajmowania się dziećmi okazało się, że muszę im również gotować, bo inaczej nie miałybyśmy co jeść — syn z żoną jedzą na mieście, kiedy są w pracy. Pomagałam im też sprzątać. Pierwszego dnia, kiedy weszłam do mieszkania, to się przeżegnałam, taki był bałagan. A potem okazało się, że oni wcale nie poczuwają się do sprzątania. Wszystko było więc na mojej głowie. Po tygodniu byłam tak wykończona, jakbym pracowała w kopalni, a nie zajmowałam się dziećmi. Nie wspominając o tym, że moje popołudniowe wyjścia okazały się mrzonką. Tyle miałam pracy, że kiedy już skończyłam, byłam wykończona i nie miałam wcale siły na bieganie po galeriach.

Reklama

Wisienką na torcie była sytuacja, kiedy syn poprosił mnie, abym została sama z dziećmi na weekend, bo oni chcą z Żanetą wyjechać i odpocząć. Tylko co ze mną: nikt nawet mnie nie zapytał, jak się czuję w ich domu. Z tego wszystkiego stwierdziłam, że nie będę się dłużej męczyć. Powiedziałam, że kiepsko się czuję, zabrałam swoje bagaże i pojechałam do domu.

Reklama

Grażyna

Źródło: CANVA
Reklama
Reklama