"Kiedy żona urodziła naszą córeczkę, chciałem się jak najbardziej zaangażować w rodzicielstwo. Dlatego postanowiłem wykorzystać urlop tacierzyński i zostać z małą w domu. Myślałem, że Kasia, moja żona, będzie zadowolona z takiego obrotu spraw, ale ona w ogóle nie docenia mojego poświęcenia".
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Wymarzona córeczka
Staraliśmy się z Kasią o dziecko kilka lat, więc kiedy się w końcu udało, stwierdziłem, że wykorzystam ten czas na maksa. Zawsze chciałem być ojcem, więc było dla mnie oczywiste, że będę obecny w życiu mojej córeczki. Zresztą tak samo, jak w moim życiu był obecny mój ojciec. Nie była to w tamtych czasach popularna postawa, ale tata zawsze przy mnie był. Pamiętam, jak mama zawsze opowiadała, że ona nie zmieniła mi ani jednej pieluchy, bo było to zadanie ojca. I kiedy przychodzili w odwiedziny jego koledzy, to nie mogli się nadziwić, jak on może się tym zajmować.
Dzisiaj niestety nie ma już mojego taty na tym świecie, ale chciałem, aby moja córka też mnie tak zapamiętała, jak ja mojego tatę. Dlatego już wcześniej sobie wszystko przygotowałem. Chodziłem z żoną do szkoły rodzenia, potem uczestniczyłem w porodzie, nawet mam zdjęcie, jak przecinam pępowinę. Chyba powieszę je sobie na ścianie, tak jestem z tego dumny. Kiedy żona była w połogu wstawałem też do córki nocami i karmiłem ją z butelki. A teraz zdecydowałem się na kolejny krok — poszedłem na urlop tacierzyński. Nie wstydzę się tego, że jestem zaangażowanym ojcem, chociaż niestety zdarzyło mi się usłyszeć w pracy przykre komentarze na ten temat. Co ciekawe, głównie ze strony kobiet, które chyba nigdy nie widziały faceta na tacierzyńskim.
Canva
Niewdzięczna żona
Tak więc złożyłem dokumenty i od dwóch tygodni siedzę z Zuzią w domu. Powiem krótko — łatwo nie jest. Kobiety naprawdę nie mają lekko. W domu cały czas jest coś do zrobienia. Jak nie pranie, to sprzątanie, zaraz cały zlew brudnych naczyń. Śmieci trzeba wyrzucić, bo pieluszki walają się wkoło. A do tego Zuzia ma chyba jakiś gorszy czas, bo w ogóle nie sypia w dzień. Szczerze mówiąc, nie zawsze daję radę wszystko ogarnąć. Czasami nie mam nawet czasu zjeść przez cały dzień. Ale, co najgorsze, moja żona wcale nie jest mi wdzięczna za to, że odciążyłem ją z tej sytuacji. Myślałem, że powrót do biura ją ucieszy. W końcu też narzekała na to, że ma dosyć tego prania, sprzątania i gotowania. Ale niestety się myliłem. Kasia wraca do domu i mówi, że jest zmęczona i musi się położyć. Od razu ma też pretensje.
Gdzie to odłożyłeś? Jak to nie pamiętasz.
Dlaczego włożyłeś do pralki czarne ubrania z jasnymi, przecież wszystko zafarbowało.
Znowu niedogotowane kartofle na obiad. Chryste.
Powiem tak — gdyby to facet tak jęczał po powrocie z pracy, żona by go od razu zlinczowała, że jest niewdzięcznikiem. A ja, wykończony po całym dniu, muszę jeszcze nadskakiwać księżniczce. Kto by pomyślał, że mam taką niewdzięczną żonę.
Adrian