"Przez kilka miesięcy żyłem w podwójnej relacji. W domu miałem żonę Annę, a w pracy - Beatę. Moja sekretarka zakręciła mi w głowie. Romans zacząłem wtedy, gdy po wielu latach starań, nie mogliśmy z żoną zajść w ciążę. Czułem się bezradny i potrzebowałem pocieszenia. Gdy zdecydowałem się w końcu powiedzieć o zdradzie i ogłosić, że chcę rozwodu, moja żona zbladła. Okazało się, że jest w ciąży".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Miałem romans z koleżanką z pracy
Od miesięcy balansowałem na krawędzi, żyjąc w dwóch zupełnie różnych światach. Każdego ranka wychodziłem z domu, zostawiając za sobą ciepło i bezpieczeństwo, które oferowała mi Anna, moja żona. Anna, kobieta mojego życia, z którą spędziłem ostatnie dziesięć lat, była moim oparciem, moim domem. Jednak to właśnie w pracy, w zimnym i sterylnym biurze, znajdowałem ucieczkę od problemów, które nas dotknęły.
Beata była moją sekretarką. Młodsza, pełna energii i życzliwości, zawsze potrafiła znaleźć sposób, by mnie pocieszyć. To z nią dzieliłem swoje troski i smutki, to ona dawała mi to, czego brakowało w moim małżeństwie.
Wszystko zaczęło się, gdy po wielu latach starań nie mogliśmy z Anną zajść w ciążę. Próbowaliśmy wszystkiego – wizyty u lekarzy, terapie, nawet modlitwy. Każdy negatywny test ciążowy był jak kolejny gwóźdź do trumny naszych marzeń o rodzinie. Czułem się bezradny, a moja frustracja rosła. Anna również cierpiała, ale była zbyt dzielna, by się do tego przyznać. Zamiast tego oboje zamykaliśmy się w sobie, coraz bardziej oddalając się od siebie.

Podjąłem decyzję o rozwodzie
Po wielu nocach spędzonych na rozmyślaniu, w końcu podjąłem decyzję. Musiałem powiedzieć Annie prawdę. Nasze małżeństwo już dawno przestało być takie, jakie powinno być, a ja czułem się winny za każdy dzień spędzony w kłamstwie. Postanowiłem zakończyć to raz na zawsze, ogłaszając, że chcę rozwodu.
Gdy tego wieczoru wróciłem do domu, Anna siedziała w kuchni, czytając książkę. Jej widok zawsze przynosił mi spokój, ale tego dnia serce waliło mi jak młotem. Wiedziałem, że to będzie najtrudniejsza rozmowa w moim życiu.
Muszę ci coś wyznać. Zdradziłem cię. Od kilku miesięcy jestem w związku z Beatą, moją sekretarką. Chcę rozwodu.
Właśnie wtedy moja żona zbladła i powiedziała mi o dziecku. Naszym pierwszym dziecku. Udało się.
Zdradziłem Annę w najgorszym możliwym momencie, kiedy najbardziej mnie potrzebowała. Myśl o dziecku, naszym dziecku, zmieniała wszystko.
Czułem, jak moje serce pęka na pół. Miłość do Beaty, która jeszcze chwilę temu wydawała się tak silna, nagle zniknęła.
Błagałem na kolanach żonę, by mi wybaczyła. Powiedziała, że potrzebuje czasu.
Od tamtej chwili minęły dwa lata. Żona mi nie wybaczyła, ale na szczęście mogę widywać się z córeczką. Jestem szczęśliwym ojcem, ale wciąż mam wyrzuty sumienia. Nie powinienem zdradzać.
Mariusz