"Teściowa jest na mnie obrażona, bo ostatnio nie wytrzymałam i w końcu jej powiedziałam, żeby pilnowała swojego nosa. A wszystko poszło o jej "dobre" rady na temat wychowania mojej 3-letniej córeczki. Każdy rodzic by chyba nie wytrzymał nerwowo."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Niespodziewana propozycja
Teściowa na co dzień mieszka w innym mieście i zazwyczaj nie mamy z nią kontaktu. Oczywiście dzwoni i odwiedza nas co jakiś czas, my również staramy się do niej jeździć. Ale ostatnio sytuacja się zmieniła, bo jestem w zaawansowanej ciąży. Moja rodzina niestety nie jest w stanie mi pomóc, a mąż siedzi całymi dniami w pracy, więc teściowa zaoferowała, że przyjedzie do nas i do czasu rozwiązania będzie pomagała przy Oliwce. W końcu sama odchowała czwórkę dzieci, więc teoretycznie zna się na rzeczy.
Oliwka skończyła dopiero co trzy latka. Jest moim oczkiem w głowie. Od początku wiedzieliśmy z mężem, że chcemy ją wychować inaczej, niż wychowano nas. Dlatego dużo czytaliśmy o rodzicielstwie bliskości, o nowoczesnym wychowaniu dzieci. Chcieliśmy uniknąć oceniania i porównywania, karania dziecka czy też zostawiania go na długo przed telewizorem lub telefonem. Wymaga to od nas dużo wysiłku, ale jesteśmy dumni z tego, co udało się nam osiągnąć z naszą córeczką.

Babcine teksty
Tymczasem teściowa przyjechała z wielkimi walizami i zajęła nasz salon. Powiedziała, że jak ona tu mieszka, to wprowadzi swoje zasady. Będzie gotować i sprzątać, ale też zajmować się Oliwką. Próbowałam protestować, ale niestety mój stan nie sprzyja awanturom, a do tego teściowa ma dosyć ciężki charakter. Przez pierwsze kilka dni próbowałam tolerować jej walenie naczyniami o 6 rano, kiedy wstawała i opróżniała zmywarkę, budząc przy tym cały dom, zajmowanie łazienki na półtorej godziny czy też na słodycze, które hurtowo przynosiła do domu i częstowała nimi Oliwkę. Ale tego, jak odnosiła się do mojej córki, zdzierżyć nie mogłam.
Teściowa cały czas obserwowała Oliwkę i, nie zważając na to, że córka siedzi obok, komentowała na głos:
Ojej, a czy ona nie potrzebuje jakiejś wizyty u lekarza? Tak dziwnie stawia stopy. Córka mojej sąsiadki też tak stawiała i miała szpotawe stopy.
Innym razem palnęła:
Oliwko, jak będziesz taka niegrzeczna, to mama się na ciebie obrazi i nie będzie cię kochać
Jak to usłyszałam, to ciśnienie mi od razu skoczyło.
Te babcine teksty można by mnożyć w nieskończoność. W końcu nie wytrzymałam i powiedziałam jej, co o tym myślę. A ona obraziła się jak niepyszna i powiedziała, że skoro nie pasuje nam jej towarzystwo, to ona się wynosi. Teraz czekam, aż mąż wróci z pracy i sobie porozmawia ze swoją mamusią.
Żaneta