"Bożena to teściowa do rany przyłóż. Zawsze mi pomaga, kiedy tylko ją o to poproszę, ale ostatnio coraz częściej zabiera moją małą Kasię do różnych restauracji. Niby to chce jej pokazać smak przeróżnych dań. Nie miałabym nic przeciwko temu, gdyby nie to, że w trakcie domowego obiadu jest bardzo grymaśna i kapryśna. Zamiast mięska z sosem, woli hamburgery i frytki. Próbowałam rozmawiać z teściową, to usłyszałam, że widocznie moje jedzenie jest średnie."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Teściowa nauczyła wnuczkę niezdrowych nawyków
Zaczęło się od niewielkich wyjść na lody, a potem przerodziło się w regularne wizyty w lokalach serwujących przekąski typu fast food. Kiedy zaczęłam zauważać, że Kasia unika mojego gotowania, czułam się bezradna. Próbowaliśmy rozmawiać z Bożeną, ale jej reakcja była zaskakująca. Zamiast zrozumienia, usłyszałam krytykę moich umiejętności kulinarnych.
Bożena, rozumiem, że chcesz pokazać Kasi nowe smaki, ale ja naprawdę staram się gotować zdrowo.
Teściowa odpowiedziała:
Może Kasia po prostu potrzebuje trochę urozmaicenia. Twoje jedzenie jest... no, może trochę monotonne?
To był punkt kulminacyjny. Zdecydowałam, że już wystarczy. Obraziłam się i postanowiłam, że nie pozwolę już Bożenie na dalsze wyjścia z moją córką. Było to trudne, ponieważ Bożena była jak druga matka dla Kasi, a ja potrzebowałam jej wsparcia.
Nie, Bożena. To nie chodzi o jedzenie. Chodzi o to, że chcę, żeby Kasia miała zdrowe nawyki. Przepraszam, ale od teraz chcę, żebyśmy zdecydowanie ograniczyły wyjścia do restauracji.
Bożena spojrzała na mnie z wyrazem rozczarowania. Widziałam, jak jej oczy lekko się zacisnęły, a usta stwardniały w niezdecydowanym geście. Wyszła z naszego domu bez słowa.

Nie chciałam, aby była napięta atmosfera
Kilka dni później, gdy odwiedziłam Bożenę, aby porozmawiać o Kasi, zobaczyłam, że jest smutna. Leżała na kanapie, zapatrzona w pusty ekran telewizora.
Czy wszystko w porządku?
- zapytałam z troską.
Przepraszam, że zasmuciłam cię moim zachowaniem. Chciałam tylko, aby Kasia miała różnorodność w jedzeniu, ale teraz widzę, że to było nie na miejscu.
Zrobiło mi się jakoś po ludzku jej żal, więc postanowiłam, że zaproponuję dobre rozwiązanie.
Nie chodzi o to, że nie cenię twojej pomocy. Ale chcę, żeby Kasia miała zdrowe nawyki od najmłodszych lat. Może razem możemy znaleźć kompromis? Może będziemy raz w tygodniu we trójkę gotować?
Teściowa spojrzała na mnie i bardzo się ucieszyła. I tak oto, zaczęłyśmy spędzać więcej czasu, a Kasia choć grymaśna, że już nie je tak często fast foodów, zaczęła się przekonywać do pana selera i pani marcheweczki.
Renata