"Od dłuższego czasu zauważam, że moja córka bardzo źle mnie traktuje. Odwiedza mnie coraz rzadziej. To smutne, ponieważ przed ślubem było zupełnie inaczej. Wpadała do mnie regularnie, po kilka razy w tygodniu. Teraz jej uwaga zdaje się być całkowicie pochłonięta przez towarzystwo jej teściów. Rozumiem, że jej nowa rodzina jest ważna, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zostałam zepchnięta na dalszy plan".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Oczekuję od córki, że będzie odwiedzać mnie co niedzielę
Oczekuję od mojej dorosłej córki, że będzie odwiedzać mnie co niedzielę. Raz w tygodniu to naprawdę niewiele wobec tego, ile ja życia poświęciłam dla niej, dbając o jej dobro i szczęście. Gdy była dzieckiem, spędzałam z nią każdą chwilę i zawsze byłam przy niej. Nawet zarywałam noce, gdy była chora. Rezygnowałam z własnych przyjemności, aby zapewnić jej to, co najlepsze.
Nasza więź była niezwykle silna. Byłam jej najlepszą przyjaciółką, na którą zawsze mogła liczyć. A teraz odwdzięcza mi się w taki sposób. Wszystko zaczęło się w chwili, gdy moja córka wyszła za mąż. To właśnie wtedy odstawiła mnie na boczny tor.
Przecież ja nie oczekuję zbyt wiele ani nie jestem egoistką. Przez lata oddawałam się matczynej miłości i poświęceniu. Byłam dla niej w każdej sytuacji i wspierałam ją na każdym kroku. Nie rozumiem, czym ja sobie na to wszystko zasłużyłam.

Córka się buntuje i woli towarzystwo teściów
Niestety, od czasu ślubu jej podejście do mnie uległo diametralnej zmianie. Moja córka coraz rzadziej mnie odwiedza, a jej uwaga zdaje się być całkowicie pochłonięta przez towarzystwo jej teściów. Rozumiem, że jej nowa rodzina jest ważna, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że zostałam zepchnięta na dalszy plan.
Tęsknię za tymi dniami, gdy mogłyśmy swobodnie rozmawiać godzinami i nie zasłaniała się obowiązkami. Teraz gdy próbuję nawiązać z nią kontakt, często zderzam się ze ścianą, a właściwie z wymówkami i obietnicami bez pokrycia. Moje serce krwawi, gdy widzę, jak moja córka coraz bardziej oddala się ode mnie, a jej więź z teściami jest silniejsza niż z własną matką.
Żadne rozmowy nie pomagają. Rodzona córka odwiedza mnie tylko sporadycznie, a jej wybory czasami po prostu mnie rozczarowują. Woli teściów od własnej matki, co jest dla mnie absolutnie niezrozumiałe. Wiem, że ma teraz swoje życie, ale nie wydaje mi się, żebym wymagała zbyt dużo. Chcę tylko trochę czasu i uwagi od córki, dla której jeszcze niedawno byłam całym światem. To nie jest egoizm. To coś, na co zasłużyłam po tylu latach poświęceń.
Rozżalona mama