"Mam jedną córkę, wychowałam ją najlepiej, jak mogłam, a ona tak mi się odwdzięczyła na stare lata. Przepisałam na nią mieszkanie, żeby żyło jej się wygodniej z mężem i dziećmi. Ja w zamian miałam dostać małą kawalerkę. A teraz wyszło szydło z worka. Córka załatwiła mi pokój w domu starców, wywiozła mnie tam z uśmiechem na ustach i nie widzi w tym niczego złego".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Przepisałam mieszkanie na córkę
Moja córka była jedynym światełkiem w moim życiu. Wychowywałam ją samotnie, bo mąż zostawił mnie lata temu i nie chciał utrzymywać z nami kontaktu. Było ciężko, ale dałam sobie ze wszystkim radę i zawsze robiłam tak, aby Uli żyło się jak najlepiej. Myślałam, że to doceni. Przepisałam na nią mieszkanie, żeby lepiej jej się żyło, bo ma trójkę dzieci, a mieszkała w klitce ze swoim mężem. W zamian miałam dostać małą kawalerkę, bo co mi więcej potrzeba. Miała też mi robić zakupy i gotować obiady, bo jestem coraz bardziej schorowana.

W zamian dostałam dom starców
Teraz wyszło szydło z worka. Córka od początku miała względem mnie niecne plany. Uznała, że nie potrzebuję własnego mieszkania, a ona pozbędzie się problemu. Załatwiła mi miejsce w domu starców. Jej zdaniem nie ma w tym niczego złego, bo tam mam dobrą opiekę, a ona przynajmniej nie musi się angażować w robienie mi zakupów oraz gotowanie. Swoim zachowaniem złamała mi serce. Przecież ja wszystko dla niej poświęciłam, a ona z zimną krwią podjęła taką decyzję, żeby polepszyć swoje życie.
Nie rozumiem jej zachowania
Nie spodziewałam się po niej takiego zachowanie. Teraz kiedy już przebywam w domu starców, to ona nawet mnie nie odwiedza. Jestem zaskoczona, bo wcześniej odwiedzała mnie często. Teraz dopiero zauważyłam, że robiła to ze względu na pieniądze. Mam wysoką emeryturę i zawsze dawałam jej parę groszy, żeby żyło się jej lepiej. Po prostu teraz już nie jestem jej potrzebna. To naprawdę bardzo przykre, że własna córka zgotowała mi taki los. Gdybym wiedziała, to na pewno nie oddałabym jej mieszkania. Mogłam się bardziej zabezpieczyć, moje życie jest naprawdę bardzo trudne. Teraz już nie mam odwrotu, bo nie mam swojego miejsca na ziemi. Opiekunki tutaj są bardzo miłe, ale to mimo wszystko nie jest mój własny kąt.
Smutna Staruszka