"Moja córka ma dwa lata i poświęciłam karierę, żeby się nią opiekować. Organizuję jej rozwijające zajęcia, spędzamy razem dużo czasu, do tego sprzątam i gotuję. Mąż twierdzi, że nic nie robię w domu i tylko odpoczywam. Podsumowałam swoje obowiązki i wystawiłam mu rachunek. Miesięcznie ma mi płacić 5 tys. zł. Bardzo się zdziwił i uważa, że przesadzam".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Opiekuję się dzieckiem na cały etat
Kiedy urodziła mi się córeczka, myślałam, że oddam ją do żłobka i wrócę do pracy. Jednak z tygodnia na tydzień coraz bardziej się do niej przywiązywałam, aż w końcu uznałam, że nie mogę jej zostawić z obcymi ludźmi. Postanowiłam, że poświecę własną karierę i puszczę ją dopiero do przedszkola. To najlepsza decyzja, bo dzięki temu moja córcia doskonale się rozwija, bardzo dużo mówi, jest grzeczna, a przy tym jesteśmy ze sobą bardzo związane. To złote dziecko i cieszę się każdą chwilą z nią, choć często brakuje mi pieniędzy. Mąż uznał, że mogę już iść do pracy, więc zaczął mi ograniczać wydatki. Sam sporo zarabia, ale twierdzi, że ja lenię się w domu. Dodatkowo teściowa nastawia go przeciwko mnie.

Mąż powinien mi płacić
Tak dłużej być nie może. Zrobiłam wyliczenie wszystkich moich obowiązków. Przy założeniu, że na pełen etat zajmuję się dzieckiem i domem, mąż powinien mi płacić 5 tys. zł miesięcznie. To i tak nie są duże pieniądze, bo obcy ludzie wzięliby za to znacznie więcej. Powiedziałam mu o tym, przedstawiłam pełen kosztorys, a on się zdziwił. Powiedział, że przesadzam, bo siedzenie w domu z dzieckiem to przyjemność, a on musi biedny tyrać po godzinach i jest ciągle zmęczony. A o tym, że ja wstaję w nocy do córki, to już nie pamięta.
Powinien docenić moją pracę
Uważam, że mąż powinien docenić moją pracę i chcę doprowadzić do tego, żeby płacił mi te 5 tys. zł miesięcznie, skoro ma do mnie pretensje i ciągle wylicza mi pieniądze. Nie chcę tak żyć. Moim zdaniem, powinien zrozumieć, że nie siedzę tylko w domu, ale zajmuję się przede wszystkim naszą córeczką i dobrze dbam o jej zróżnicowany rozwój. To wcale nie jest takie łatwe, jak mogłoby się wydawać. Najlepiej byłoby, gdyby przestał rozmawiać ze swoją matką, bo teściowa go tylko podburza przeciwko mnie.
Mama na pełen etat