"Prosiłam najbliższych o zero różowych ubranek dla małej! Nikt nie uszanował mojej prośby"

"Prosiłam najbliższych o zero różowych ubranek dla małej! Nikt nie uszanował mojej prośby"

"Prosiłam najbliższych o zero różowych ubranek dla małej! Nikt nie uszanował mojej prośby"

Canva

"Gdy byłam jeszcze w ciąży, zapowiedziałam rodzinie i znajomym, żeby pod żadnym pozorem nie kupowali nic różowego dla mojej córeczki. Nie miałam zamiaru hołdować stereotypom, poza tym na wieszakach sklepowych jest tyle kolorów, że śmiało można wybrać coś mniej oczywistego. Moje dziecko, moje zasady. Fajnie, że najbliżsi podeszli do mojej prośby z szacunkiem, bo po porodzie i tak dostałam wszystko różowe".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Prosiłam rodzinę i znajomych, by nie dawali nam nic różowego

Dwa miesiące temu urodziłam córeczkę, a przy okazji przekonałam się, na ile poważnie moja rodzina i znajomi słuchają tego, co do nich mówię. Nie jestem fanką różu i od początku zapowiadałam, że w otoczeniu i w szafie mojej córeczki nie planuję żadnych różowych akcentów.

Reklama

Postawiłam sprawę jasno i łagodnie poprosiłam, by nie dawali nam nic różowego dla małej, bo i tak się nie przyda. Powiedziałam, że w zasadzie już wszystko mamy i chcieliśmy po prostu sami wybrać ubranka. Myślałam, że rodzina ro uszanuje.

Pokój też już mieliśmy z grubsza urządzony. Łóżeczko będzie białe, prześcieradło też, pościel jasna w chmurki, a dywan w odcieniach szarości z nienachalnym wzorem. W pokoiku małej będzie też komoda z przewijakiem, regał na zabawki (oba te meble w bieli) oraz wygody, rozkładany i bujany fotel, który zamówiłam już parę miesięcy temu z myślą o sobie, żebym miała wygodne miejsce do karmienia.
kobieta i niemowlę canva.com

Nie uznaję różu w szafie noworodka

Ubranek przed porodem nie kupowałam dużo, bo jestem zdania, że mała ilość ciuszków niemowlęcych to nie problem. Można w każdej chwili domówić, jeśli się czegoś potrzebuje.

Reklama

Miałam tylko podstawowy, basicowy zestaw śpioszków i bodziaków, również w neutralnych barwach, czyli zero różu, a do tego odrobina zabawy modą - czyli rampersy skandynawskich marek, całe w genialne printy.

Reklama

Jest tyle pięknych kolorów, że naprawdę nie ma potrzeby już od pierwszych dni stroić noworodka jak laleczkę i na siłę pokazywać, że to dziewczynka. Nie jestem zwolenniczką hołdowania stereotypom, że jak urodzi się dziecko płci żeńskiej, to od razu trzeba robić z niej tiulową księżniczkę. Bez różu moja córka nie przestanie być dziewczynką.

Reklama

Chciałam też uniknąć zaglądania i do wózka i oceniania. Nie życzyłam sobie takich uwag, zwłaszcza ze strony obcych ludzi. Wózek też mieliśmy neutralny, w kolorze pistacjowym.

Reklama

Po porodzie i tak dostałam mnóstwo różowych rzeczy

Po porodzie okazało się, że nikt nie usłuchał moich próśb. Rodzice przywieźli nam wielopak różowych śpioszków, mówiąc:

Nie mogliśmy się oprzeć, tak słodko wyglądały. Poza tym nie było innych, tylko białe, różowe i niebieskie. Wzięliśmy różowe, bo przecież to dziewczynka.

Mój brat też zjawił się z różową torbą prezentową i różowymi sukieneczkami. Gdy delikatnie przypomniałam, że nie trzeba było, bo prosiliśmy nie przynosić różu - przez pół sekundy przybrał minę winowajcy, a potem dalej podziwiał różową bezę leżącą w łóżeczku, nakrytą jedną z tych sukieneczek.

W efekcie szafa mojej córeczki jest przeładowana rzeczami, których najprawdopodobniej nigdy małej nie założę. Nie chcę o to kruszyć kopii, ale trochę przykro mi się zrobiło, że nikt nie uszanował mojej prośby.

Mama Mai

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama