"Przed ślubem miałam dobry kontakt z teściową, ale dopiero po ślubie z nią zamieszkałam. Miało być tak, że trochę się dorobimy i zaczniemy się budować, ale zaszłam w ciążę i nagle nasze możliwości zarobkowe zaczęły być mniejsze. Odłożyliśmy temat budowy domu na później, a od kiedy teściowa wie, że jestem w ciąży, wciąż przypomina mi, że nie jestem u siebie, tylko jestem tu gościem. Nie czuję się komfortowo z takimi docinkami".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Miało być jak w domu
Miało mi tu być jak w domu. I ja naprawdę wierzyłam, że tak będzie, bo miałam świetny kontakt z teściową. To ona zaproponowała, żebyśmy zdali mieszkanie, które wynajmowaliśmy i abyśmy po ślubie zamieszkali w jej domu, bo dzięki temu odłożymy sobie prędzej na budowę własnego.
No ale los chciał inaczej i choć na początku oboje zaangażowaliśmy się mocno w pracę, by zarabiać jak najwięcej, to zaszłam niespodziewanie w ciążę. Planowaliśmy powiększenie rodziny, ale dopiero za kilka lat.
Kiedy teściowa to usłyszała, a później okazało się też, że nie mogę pracować i powinnam jak najwięcej leżeć, jej podejście do mnie się zmieniło.
Chyba przestała mnie lubić
Teściowa chyba przestała mnie lubić, choć przecież to nie moja wina, że jest, jak jest. Ja naprawdę jestem bardzo ambitną osobą i lubię pracować. Miałam plan, że pomogę mężowi zarobić na ten dom, a teściowa teraz traktuje mnie jak intruza. Mało tego, nawet wypomniała mi, że przeze mnie jej syn urabia sobie ręce.
Ale przecież ja sama sobie tego dziecka nie zrobiłam! Jeśli ona już chce to rozpatrywać w kategorii winy, to winni jesteśmy oboje.
Ja na początku też byłam rozczarowana, ale kiedy pod moim sercem rośnie nowe życie i zaczynam to czuć i widzieć, zmieniam nastawienie i nie mogę się doczekać, aż zostanę mamą.

Chyba tu nie wytrzymam
Niestety chyba tu nie wytrzymam. Teściowa wciąż mi przypomina, że nie jestem u siebie i jestem tu tylko gościem i szczerze, to zastanawiam się nad tym, czy nie wynająć mieszkania za pieniądze, które udało mi się odłożyć z własnej wypłaty na budowę.
Nie pozwolę, by ktoś traktował mnie w taki sposób. Ja teraz nie mogę się stresować, muszę dbać o swoje emocje też ze względu na dziecko. Przestało mi już zależeć na budowie. Mogę do końca życia mieszkać na wynajmowanym, byle tylko mieć spokój. Bo nie ma dla mnie teraz nic cenniejszego.
Kasia