"Syn totalnie nie jest do nas podobny. Podejrzewam, że żona majstrowała coś na boku"

"Syn totalnie nie jest do nas podobny. Podejrzewam, że żona majstrowała coś na boku"

"Syn totalnie nie jest do nas podobny. Podejrzewam, że żona majstrowała coś na boku"

canva.com

"Na początku tego nie widziałem, dziecko jak dziecko, ale jak Adaś podrósł, zapaliło mi się czerwone światełko. Synek ma bardzo charakterystyczną urodę. Ani ja, ani Anka tak nie wyglądamy. Nabrałem podejrzeń, ale zanim wykapsluję się żonie, chciałbym to sprawdzić. Zresztą wiem, że prawdy nie powie. Aż mnie nosi, jak myślę, że mnie tak oszukała".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Zostałem tatą

Z Anią poznaliśmy się w pracy zagranicą. Oboje po maturze ruszyliśmy za lepszym życiem do Londynu. Pochodzimy z zupełnie innych miast w Polsce. Gdyby nie Anglia pewnie nasze losy nigdy by się nie splotły.

Reklama

W ogóle to, że staliśmy się parą to prawdziwy cud. Ja nigdy nie planowałem wiązać się na stałe. Od zawsze było mi dobrze z przygodnymi znajomościami i życiem bez ograniczeń. Zresztą taki miałem plan, zostać singlem i czerpać pełnymi garściami z życia. Tyle że miłość to coś tak silnego, że odbiera rozum.

Jak poznałem Anię, od razu zacząłem na nią patrzeć zupełnie inaczej. Wszystkie te moje postanowienia poszły w kąt. Totalnie straciłem dla niej głowę. Ona też pokochała mnie takim, jakim jestem. Wszystko układało się świetnie, aż nagle zaliczyliśmy wpadkę. Nie był to moment na dzieci, ale co zrobić. Jakoś to zaakceptowaliśmy.

Reklama

Z Adasiem było tak, jak z Anią. Wydawało mi się, że nie chcę dzieci, a od razu po urodzeniu synka oboje straciliśmy dla niego głowę. Byliśmy wdzięczni losowi, że zdecydował za nas. Sami pewnie byśmy się nie zdecydowali, a synek w mig stał się naszym oczkiem w głowie.

Reklama

dzidziuś canva.com

Reklama

Syn nie jest do nas podobny

Narodziny dziecka pociągnęły za sobą cały szereg zmian w naszym życiu. Wróciliśmy do Polski, żeby dziecko miało kontakt z dziadkami. Wzięliśmy ślub, kupiliśmy dom. Dalej pracowaliśmy dla brytyjskich firm, tyle że zdalnie, więc i na zarobki nie narzekamy. W mojej wcześniejszej wizji świata zmieniło się wszystko. No po prostu sielanka.

Reklama

Pewnie trwałoby to dalej, gdyby nie sąsiad. Janek parę razy po kilku głębszych zaczął pytać, kto jest prawdziwym tatą Adasia. Na początku totalnie nie wiedziałem, o co mu może chodzić i traktowałem to jak bełkot. Przy którejś takiej rozmowie zapytałem, co ma na myśli. On wypalił, ze przecież synek nie jest w ogóle podobny ani do mnie, ani do Anki. Ma za to typowo brytyjską urodę. Blada cera i rude włosy nijak pasowały do naszej urody. Zapaliła się w mojej głowie czerwona lampka.

Od tego czasu biję się z myślami, czy powinienem coś z tym robić. Nie chcę wypytywać Ani, bo co jeśli okaże się, że to nonsens. Ona nigdy by mi tego nie darowała. Z drugiej strony tak kocham Adasia, że nie chcę psuć naszej rodziny. Nie wiem, czy potrafiłbym kochać syna, gdyby okazało się, że jest owocem romansu żony. Wiem też, że nie umiałbym żyć bez tej małej iskierki.

Andrzej, 33 lata

 

 

 

 

 

 

Źródło: AKPA
Reklama
Reklama