"Rodzice na placach zabaw nie interesują się swoimi dziećmi. Ciągle patrzą w telefony"

"Rodzice na placach zabaw nie interesują się swoimi dziećmi. Ciągle patrzą w telefony"

"Rodzice na placach zabaw nie interesują się swoimi dziećmi. Ciągle patrzą w telefony"

canva.com

"Mam dwuletnią córeczkę i jestem rozczarowana tym, jak zachowują się inni rodzice na placach zabaw. W ogóle nie są zainteresowani swoimi dziećmi, ciągle tylko patrzą się w telefony i to jest dla nich najważniejsze. Dzieci mogłyby nie istnieć. Siedzą na tych ławkach i nie reagują, kiedy ich dzieciaki robią złe rzeczy. Plują, rzucają piaskiem, a nawet popychają inne maluchy. Niejednokrotnie spotkała mnie taka sytuacja. W końcu zaczęłam reagować. Karce obce dzieci, choć to nie moja rola, a wtedy ich rodzice się uruchamiają i mają do mnie pretensje. Niech dobrze wychowują swoje dzieci, to nie będzie problemu".

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Telefony to plaga naszego wieku

Nie sądziłam, że problem jest tak duży. Zaczęłam to zauważać, dopiero kiedy córka nieco podrosła. Ma już dwa latka, a ja wychodzę z nią na plac zabaw. Jesteśmy tam codziennie, żeby Gabrysia mogła się trochę pobawić i mieć kontakt z rówieśnikami. Problem polega na tym, że te dzieci są w większości źle wychowane. Ich rodzice w ogóle się nimi nie interesują i ciągle gapią się w telefony. Siedzą na ławkach i nie zwracają uwagi na to, co robią ich pociechy. To okropne.

Reklama

dziecko zjeżdża z żółtej zjeżdżalni canva.com

Niech zajmą się swoimi dziećmi

Powinni zająć się swoimi dziećmi, ponieważ one są często agresywne. Rzucają piachem, plują, a nawet popychają, drapią i szczypią maluchy. To tak nie powinno wyglądać. Niejednokrotnie byłam świadkiem takiej sytuacji, a te dzieci czują się bezkarne, bo czemu miałyby się tym przejmować, skoro nikt ich za to nie karci. W końcu zaczęłam reagować, bo to dotyczy też mojej córki, która staje się ofiarą, a poza tym chłonie takie zachowania jak gąbka.

Reklama

Nie powinni mieć do mnie pretensji

Zaczęłam zwracać uwagę tym dzieciom, tłumaczę im, że źle się zachowują, niekiedy muszę podnieść głos, bo do nich nic nie dociera. To dopiero wtedy uruchomiają się rodzice, którzy nie mają pretensji do swoich dzieci, tylko do mnie. Mówią, że mam zająć się swoim, a nie ich. Ale to właśnie ich dzieci są problemem i powinny nauczyć się odpowiedniego funkcjonowania w społeczeństwie. Taka jest prawda, więc nie powinni mieć do mnie pretensji, tylko do siebie. Kolejnym razem powiem im, żeby więcej patrzyli na swoje pociechy, a mniej w telefony. Może wtedy do nich dotrze, że robią ogromny błąd.

Reklama

Kasia

Reklama

Irena Santor bryluje na ściance po operacji. 89-latka wprost promienieje.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama