"Przez całe życie byłam biedna. Już w dzieciństwie nie mogłam sobie pozwolić na żadne wakacje. Rodzice dużo pracowali, ale niewiele mieli. A ja przyjmowałam to z pokorą, pomagając im w obowiązkach, choć patrzyłam czasem z zazdrością na inne dzieci, które z rodzicami zwiedzały świat. Teraz jestem po sześćdziesiątce i chciałabym wreszcie zacząć żyć, bo nareszcie mogłabym, ale podobno jestem za stara".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Prześlij swoją historię na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Miałam biedne dzieciństwo
Miałam naprawdę biedne dzieciństwo. Nie pamiętam, bym jako dziecko gdziekolwiek była z moimi rodzicami. Chyba na żadne wakacje nie wyjechaliśmy.
Rodzice dużo pracowali, ale niewiele mieli. Ja przyjmowałam to co dawał mi los z pokorą. Czułam się częścią tego gospodarstwa i pomagałam tyle, ile tylko mogłam.
Lubiłam to. Może na początku mniej, ale z czasem polubiłam bardziej. Koledzy jeździli nad morze czy w góry, a ja wakacje spędzałam żniwując, a i tak miałam super wspomnienia.
Jadłam często chleb z margaryną i cukrem, a na deser głównie kogel-mogel, ale nie brakowało mi kulinarnych rarytasów. Może dlatego, że nawet ich nie znałam.
Po latach mam pieniądze
Ja zawsze byłam osobą bardzo oszczędną. Przez wiele lat pracowałam, ale nie wydawałam na siebie prawie nic. Tylko na podstawowe potrzeby. Resztę odkładałam, obiecując sobie, że kiedyś naprawdę zacznę żyć dzięki tym oszczędnościom. No i teraz bym mogła, bo pracować już nie muszę.
Jednak gdy moje dzieci usłyszały, że chcę wyjechać, w roczną podróż uznały, że jestem już na to za stara.
Najpierw pomyślałam, że się po prostu martwią, ale z czasem zrozumiałam, że tu chodzi chyba jednak o coś zupełnie innego. Mam wrażenie, że moje dzieci same chciałyby z tych pieniędzy skorzystać, bo od jakiegoś czasu wciąż opowiadają, jak im ciężko i na co im brakuje.

Nie wiem, co robić
Nie wiem, co powinnam zrobić. Przez całe życie ciężko pracowałam, żeby teraz móc korzystać z pieniędzy. Moim dzieciom zostawię gospodarstwo, ale może powinnam coś więcej? Może powinnam je wspomóc finansowo?
Mam teraz ogromny dylemat i szczerze, to już wcale nie cieszę się z planowania podróży.
Czekałam na to całe życie, które przecież mam tylko jedno. Ale nagle to przestało sprawiać mi radość. Bo mam wyrzuty sumienia. Czy słusznie? Chyba potrzebuję, żeby ktoś po prostu mi powiedział: jedź, bo zasłużyłaś. To Twoje. Sama zarobiłaś.
Na ten moment jestem w totalnym zawieszeniu. Niby szczęśliwa, że wreszcie mogę odpocząć, ale z drugiej strony smutna i z wyrzutami i sumienia.
Argument dzieci: jesteś już za stara. Na co? Na to, żeby żyć? No dziękuję bardzo.
Grażyna