"Kury Zdziśka biegają po okolicy bez nadzoru. Szczególnie upodobały sobie moją posesję, bo mają tu blisko, po sąsiedzku. Notorycznie wypasają się na moim podwórku bez mojej zgody. Sąsiad wie i nie reaguje".
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Sąsiad hoduje kury na swojej posesji
Nie mam już sił na tego Zdziśka... Jesteśmy sąsiadami od 10 lat, a z nim ostatnio same kłopoty, zupełnie nie możemy się dogadać. Jakieś cztery lata temu Zdzisław wyczaił dobrą koniunkturę na jajka ze wsi i w związku z tym zakupił sobie kury. Postawił kurnik, zapewnił sobie zbyt na jajka, o wszystko zadbał, poza jednym - nie wyłożył kasy na solidne ogrodzenie.
Jak zaczynał z tym handlem jajkami, to kur było mało, Zdzisiek jakoś lepiej ich pilnował, a poza tym mam wrażenie, że te jego kury nie były takie cwane. Nawet brałem sobie od niego jajka raz na jakiś czas i faktycznie na samym początku byłem zadowolony (póki nie przeszedł na karmienie ich paszą).
Ale... potem się okazało, że te kury znalazły sobie jakieś drogi ucieczki z posesji Zdzicha. Czasami to nawet nie musiały szukać, bo Zdzisiek wyjeżdżał do roboty i zapominał bramy zamknąć. Ale przyuważyłem, że coraz częściej po prostu podlatują i nad tym niskim płotem dostają się na moją stronę.
Kury sąsiada notorycznie wchodzą na mój teren i szkodzą
Hordy kur pojawiały się regularnie u mnie na podwórku, potem coraz częściej wałęsały się po okolicy, a sąsiad nie reagował. Jedynie jak ktoś mu taką samopas biegającą kurę potrącił, to wtedy Zdzichu miał pretensje. W pozostałych przypadkach umywał rączki.
Już wiele razy rozmawiałem z nim i mówiłem, żeby pilnował tych swoich kur, bo wchodzą mi w szkodę. W tej chwili to się stało nie do wytrzymania. Te kurze móżdżki wałęsają się po okolicy, paskudzą, włażą mi na trawnik i w grządki i rozkopują wszystko. Kostkę brukową na podjeździe muszę regularnie spłukiwać pod ciśnieniem, bo mam zapaskudzone kurzymi ochodami. Prawdę mówiąc, już mam dość.
Ostatnio żona posadziła piękne kwiaty przed domem, to kury Zdziśka wykopały sobie pod nimi dół i siedziały tam zadowolone, bo miały cień. Jedna nawet jajko zniosła! Dodam, że u Zdziśka na podwórku cienia nie mają, mają za to w większości łysą ziemię, bo trawę wyskubały.

Sąsiad nie uznaje swojej winy
Zdzisław najpierw wysłuchał moich obiekcji, a potem nie robił absolutnie nic. Jeszcze ni bezczel powiedział, że powinienem się cieszyć, bo mam darmowy nawóz! Ale problem z kurami narastał, bo tych pierzastych szkodników było coraz więcej, teraz już z 50.
Ostatnio już nie wytrzymałem i zapowiedziałem, że jak nie dopilnuje swojego drobiu, to ja sobie pozwolę wyłapać wszystko, co przekroczy granice mojej posesji. Albo będę wzywał policję za notoryczne wypasanie się na moim podwórku bez mojej zgody!
Zasugerowałem, że jeśli chce tego uniknąć, to niech postawi solidne ogrodzenie, żeby jego inwentarz nie dawał nogi z jego posesji.
Czy mogę go w jakikolwiek sposób zobowiązać, żeby postawił ten płot i pilnował tych opierzonych pomiotów? Nie chcę go zgłaszać do skarbowego za te jajka, ale jak to się nie skończy, to podejmę się wszelkich środków.
Edek