"Mamy wspaniałą córeczkę, a mój mąż nigdy nie ma czasu, ani chęci na to, żeby się nią zajmować. Kiedy proszę go, żeby poszedł z nią na plac zabaw, to marudzi. Mówi, że zawsze marzył o synku i dlatego chce kolejne dziecko. Twierdzi, że synem zajmowałby się z chęcią, bo mogliby pograć sobie w piłkę, a zabawy z córką go nudzą. Zastanawiam się nad kolejną ciążę, ale co będzie, jeśli urodzę drugą dziewczynkę. Zostanę sama z opieką nad dwójką dzieci".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Mąż nie zajmuje się córką
Kiedy zaszłam w ciążę, mąż był bardzo szczęśliwy. Rozczarowała go jednak wieść o tym, że to będzie córka. On od zawsze marzył o tym, żeby mieć syna. Przez całą ciążę miał jeszcze nadzieję, że lekarz się pomylił, a ja jednak urodzę chłopca. Cóż, nic z tego, na świat przyszła Anastazja. Zakochałam się w niej od pierwszego wejrzenia, a mąż był zdystansowany. To nie zmieniło się przez cały czas, ona ma już rok, jest radosnym i wesołym dzieckiem. Jest bardzo żywiołowa, wszędzie jej pełno. Wszystkie obowiązki są jednak na mojej głowie, mąż nie chce zajmować się córką nawet przez chwilę.

Chce mieć syna
Kiedy proszę Marka, żeby zabrał córkę na plac zabaw, on ciągle narzeka. Mówi, że nie ma ochoty na wspólne zabawy i woli oglądać telewizję. Cały czas zagaduje, że chciałby mieć syna i z nim na pewno spędzałby dużo czasu. Uważa, że świetnie by się wtedy odnalazł w roli ojca, bo mogliby wspólnie grać w piłkę, a z Anastazją nie ma co robić. To dla mnie bardzo przykre, bo wszystkie obowiązki są na mojej głowie, nie mogę nigdzie sama wyjść.
Druga ciąża to chyba nie jest dobry pomysł
Bardzo marzę o drugim dziecku, ale obawiam się, że znów urodzę córkę, a wtedy mąż całkiem się ode mnie oddali. Przecież to nie jest moja wina. Poza tym, skąd pewność, że synem by się zajął? Przecież to tylko gadanie. Może też byłby leniwy i nie chciałoby mu się poświęcać czasu drugiemu dziecku. Czuję się bardzo zaniedbana i mam wrażenie, że mój mąż myśli tylko o sobie. Przecież dobro malucha jest w tym przypadku najważniejsze, dlaczego on tego nie może zrozumieć? To dla mnie bardzo przykre.
Smutna Matka