"Synowa wydała na urodzinowy tort na roczek dziecka kilkaset złotych"

"Synowa wydała na urodzinowy tort na roczek dziecka kilkaset złotych"

"Synowa wydała na urodzinowy tort na roczek dziecka kilkaset złotych"

canva.com

"Nie spodziewałam się, że moja synowa jest taka rozrzutna. Zorganizowała wypasiony roczek dla swojego synka. Uważam, że to gruba przesada, przecież dziecko nie będzie tego pamiętać. Sam tort kosztował kilkaset złotych! Ona o tym otwarcie mówiła, pewnie zależało jej na tym, żebym się dorzuciła do imprezy. Ja kupiłam dziecku skromny prezent, to wystarczy. Przecież on i tak jeszcze nic nie rozumie. Nie jestem bankomatem, żeby wykładać kasę na fanaberię synowej". 

Reklama

Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Staś miał wielką imprezę urodzinową

Jestem w szoku, że teraz organizuje się takie wielkie imprezy z okazji roczku dziecka. Przecież maluch nic kompletnie nie rozumie, to po co robić wokół tego taki wielki szum? Jestem w szoku, że synowa dała się w to wciągnąć. Wydawało mi się, że jest rozsądną kobietą - myliłam się. Mały Staś miał wypasiony roczek. Były dekoracje i z czterdzieścioro gości. Impreza odbyła się w restauracji z kącikiem dla dzieci. Staś był tym wszystkim przytłoczony i w ogóle nie skorzystał z przyjęcia. Jestem w szoku, że mój syn na to wszystko pozwolił, przecież oni oszczędzają na nadpłatę kredytu.

Reklama

stół zastawiony słodkościami canva.com

Tort za kilka stów? Przegięcie

Na przyjęciu był wielki, pięknie zdobiony tort z misiami. Oczywiście kosztował kilka stów, a synowa o tym mnie poinformowała. Powiedziała, że to całe przyjęcie wyniosło bardzo dużo, bo musieli płacić za "talerzyk", a że zaprosili tylu gości, to cała impreza wyniosła kilka tysięcy. Mało tego, sam tort był bardzo drogi. Przyznam, że dobry i piękny, ale przecież można było go zrobić samodzielnie w domu. W czym problem? Przecież to nie jest żadna filozofia. Uważam, że synowa przegięła z organizacją takiego przyjęcia.

Reklama

Na pewno nie dorzucę się do tego interesu

Myślę, że synowa celowo mówiła mi o kosztach, bo zależało jej na tym, żebym dorzuciła się do tego interesu. Nie ma na to szans! Przecież nie jestem bankomatem, żeby im się dokładać. Ja dla wnuczka kupiłam skromny i niedrogi prezent. Po co robić wokół tego szum i szopkę? Maluch jeszcze niczego nie rozumie, więc nie potrzebuje nadmiaru przedmiotów. Moim zdaniem wypasione prezenty są przeżytkiem, a synowa powinna się w ogóle cieszyć, że cokolwiek dostał, bo on i tak niczego nie rozumie i powinna go cieszyć sama obecność babci na takim przyjęciu.

Reklama

Zawiedziona Teściowa

Reklama

Irena Santor bryluje na ściance po operacji. 89-latka wprost promienieje.
Źródło: AKPA
Reklama
Reklama