"Mój mąż niegodnie się wobec mnie zachował. Myślałam, że go dobrze znam. Wydawało mi się, że mąż mnie kocha, że mu na mnie zależy. A jednak się myliłam. On tylko udawał wiernego mężczyznę. W rzeczywistości to zwykły pies na baby. Ledwie zobaczył krótką spódniczkę, długie nogi i młodą buzię i poleciał. Mąż zdradził mnie z naszą sąsiadką. A tamta jeszcze udawała moją przyjaciółkę".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Wydawało mi się, że mój mąż jest dobrym człowiekiem
Znacie takie sytuacje, gdy mieszkacie z kimś, wspólnie żyjecie od lat, macie razem dziecko i odnosicie wrażenie, że jesteście dla siebie stworzeni, a potem nagle okazuje się, że byliście w błędzie? Najgorsze jest to, że człowiek ma w głowie wytworzony pewien świat, wydaje mu się, że wszystko jest w porządku, a szybko okazuje się, że człowiek był w błędzie i w istocie przez wiele lat żyło się w kłamstwie.
Najbardziej wyrzucam sobie jednak to, że tyle lat żyłam z Marcinem – dziesięć – i on wydawał mi się inny. Okej, wiedziałam, że jest bardzo przystojnym mężczyzną i lubi sobie poflirtować z kobietami, ale zawsze mi się wydawało, że przecież to tylko niewinny flirt, a mój mąż niczego złego by nie zrobił. A jednak się myliłam. Nie sądziłam, że mogłam być aż tak głupia. Nadal ciężko mi w to uwierzyć.

Mój mąż zdradził mnie z sąsiadką
Tak się składa, że mąż i ja mieszkaliśmy razem w bloku, i na piętrze mieliśmy tylko jedną sąsiadkę. Taką młodą dziewczynę, której rodzice kupili mieszkanie. Była bardzo miłą i uprzejmą kobietą, więc siłą rzeczy bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Okej, Ola miała odważny styl i bardzo seksownie się ubierała, ale z całą pewnością taka jest teraz moda wśród młodych kobiet.
Mimo wszystko myślałam, że łączy nas szczera przyjaźń i mogę jej ufać, więc to ona - Ola była tą kobietą, której po raz pierwszy powiedziałam o swoich rozterkach.
Tak się bowiem złożyło, że jakoś tak od pewnego czasu mąż dziwnie się zachowywał. Był jakiś taki nieswój. Nawet nie podejrzewałam, że to może być zdrada, ale myślałam, że może coś nie tak w pracy, albo coś takiego. A może rodzice chorzy, a on nie chce się przyznać. Brałam różne warianty pod uwagę, ale na pewno nie taki związany ze zdradą. To by mi nawet do głowy nie przyszło. Nawet w snach o czymś takim nie myślałam.
Postanowiłam poradzić się sąsiadki Oli, a ona stwierdziła, że chętnie porozmawia z moim mężem o tej sprawie i żeby jutro przyszedł do niej. Tak sobie pomyślałam, że Ola i mój mąż dobrze się dogadują, więc może to dobry pomysł i się zgodziłam.
Od tego czasu Ola i mąż często się u niej spotykali i długo rozmawiali. Zawsze potem rzeczywiście wracał uśmiechnięty. Pomyślałam, że rozmowa czyni cuda. Postanowiłam raz aż sprawdzić, o czym tak rozprawiają.
Podeszłam i zapukałam, ale nikt nie otwierał, więc otworzyłam klamką - drzwi były otwarte. Słyszałam jakieś dziwne dźwięki, jakby stukanie w sypialni, i tam też poszłam.
Wtedy ich nakryłam. Nie mogę w to wszystko uwierzyć. Jak mogłam być taka ślepa i głupia...
Krystyna