"Całe życie słyszałem, że jestem gorszy. W oczach rodziców to Anka była ideałem. Dobrze się uczyła, dobrze zachowywała. Nie było z nią żadnych problemów. Za to ja, ledwo jechałem na trójach. W podstawówce wieczne uwagi i wzywanie rodziców. Mało kiedy usłyszałem od starych dobre słowo. Ania była chwalona za wszystko. Nikt nie wróżył mi dobrej przyszłości. Tymczasem mam świetnie prosperującą firmę, a siostra u mnie pracuje, bo mimo solidnego wykształcenia nigdzie nie potrafiła zagrzać dłużej miejsca".
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Rodzice faworyzowali moją siostrę
Mam jedną siostrę. Ania jest rok starsza ode mnie. W dzieciństwie totalnie się od siebie różniliśmy. Ona była grzeczną, ułożoną dziewczynką, dumą rodziców. Ja szalony, wszędzie było mnie pełno. Byłem mistrzem rozbitych kolan, złamanych rąk i podartych spodni.
W szkole było to samo. Ania prymus, same piątki i szóstki. Najładniej czytała, najładniej pisała. Zawsze przygotowana do szkoły i nauczona wierszyka. Ja chodziłem z głową w chmurach, wiecznie czegoś zapominałem i szkoda mi było czasu, żeby siedzieć nad książkami.
Byłem trudnym dzieckiem. Rodzice dawali mi odczuć, że to Ania jest ich dumą, a ja... No cóż, trochę przekleństwem. Z perspektywy czasu widzę, że to było na maksa krzywdzące. Żyłem trochę w cieniu starszej siory. Moja wiara w siebie była dość mocno nadszarpnięta.

Siostra pracuje u mnie
Ania skończyła dobre liceum, studia z wyróżnieniem. Ja poszedłem do zawodówki, potem pociągnąłem technikum i od razu po maturze założyłem swoją firmę. Zająłem się przyłączami kanalizacyjnymi. Na początku to dla moich rodziców nie był powód do dumy, ale z czasem spojrzeli na to całkiem inaczej.
Okazało się, że Anka po studiach nigdzie nie potrafi zagrzać miejsca. Tak szczerze, to choć dobrze się uczyła, nigdy nie była zbyt robotna. Niestety w robocie nikt nie będzie jej traktował jak księżniczki, a do tego przyzwyczaili ją starzy.
Moja firma rosła w siłę. W końcu dorobiłem się nie tylko renomy na lokalnym rynku, ale też całej gamy sprzętów, który kosztują grubą kasę. Podpisałem umowy z kilkoma gminami i biznes kręcił się jak szalony.
Nigdy nie zapomnę tego dnia, jak przyszła do mnie mama i poprosiła o pracę dla siostry. Nie pastwiłem się nad nią, bo widziałem w jej oczach, że dopiero po tylu latach zrozumiała swoje błędy. Rozpuściła Anię, jak nie wiem co. Teraz ma tego skutki.
Oczywiście wyciągnąłem rękę do siostry, ale od razu postawiłem twarde warunki. Widziałem, że trochę nią to wstrząsnęło, ale wzięła się za robotę i teraz nam się dobrze współpracuje. Przestała gwiazdorzyć i zrozumiała, że żeby zarobić, trzeba się natyrać. Ania ogarnia mi papiery i ostatecznie stworzyliśmy świetny team.
Pamiętam, jak po jakichś dwóch miesiącach pracy przyszła i powiedziała mi, że wiele się ode mnie nauczyła. Dla mnie był to przełom. Dopiero po tej rozmowie zrozumiałem, że w końcu wyszedłem z cienia idealnej siostry i nie zamierzam tam wracać!
Andrzej, 28 lat