"Mam na imię Kasia i mam 15 lat. Dwa lata temu moje życie zmieniło się na zawsze w sposób, którego nigdy bym się nie spodziewała. W Dzień Dziecka została adoptowana przez wspaniałych ludzi, którzy dali mi dom, miłość i poczucie bezpieczeństwa. Jestem im taka wdzięczna".
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Każdego dnia marzyłam o tym, żeby ktoś mnie pokochał
Odkąd pamiętam, zawsze marzyłam o rodzinie. Każdego dnia patrzyłam na drzwi, mając nadzieję, że to właśnie dziś nadejdzie ten moment, kiedy i po mnie ktoś przyjdzie. Każdy nowy dzień zaczynał się tą samą myślą:
Może dzisiaj ktoś po mnie przyjdzie? Może dzisiaj znajdę swoją rodzinę?
W ośrodku pojawiali się dorośli. Przeglądali kartoteki, rozmawiali z wychowawcami, odwiedzali nas w salach. Każde takie odwiedziny napełniały mnie jednocześnie nadzieją i smutkiem, bo choć bardzo chciałam, żeby to był mój dzień, to widziałam, jak szybko ich oczy wędrowały na biegające wokół maluchy.
Te chwile były trudne. Wiele razy byłam świadkiem, jak moi młodsi koledzy i koleżanki opuszczali dom dziecka. Z uśmiechami na twarzach trzymali za ręce nowych rodziców, pełni nadzieli na lepsze życie. Choć cieszyłam się ich szczęściem, czułam narastającą wątpliwość, czy i mnie kiedykolwiek ktoś pokocha.

Dwa lata temu w Dzień Dziecka zostałam adoptowana
Nagle pojawiło się dwoje dorosłych, którzy dość mocno się mną interesowali. Od pierwszej chwili, gdy ich zobaczyłam, poczułam, że są wyjątkowi. Byli ciepłymi, pełnymi miłości ludzi, którzy otoczyli mnie opieką i dali mi coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczyłam — prawdziwe poczucie przynależności do rodziny.
Pamiętam, jak z radości skakałam po łóżku, gdy usłyszałam, że chcą mnie adoptować. Zanim załatwili wszystkie formalności, upłynęło dużo czasu. Momentami miałam wątpliwość, czy aby na pewno to wszystko się uda. Równo dwa lata temu, w Dzień Dziecka, opuściłam dom dziecka i zamieszkałam na uroczej wiosce, w domu pełnym miłości.
Przez te dwa lata nauczyłam się, że rodzina to nie tylko miejsce, ale przede wszystkim ludzie, którzy kochają bezwarunkowo, mają czas na wspólną rozmowę i są dla siebie wsparciem. Jestem im niezmiernie wdzięczna za to, że uwierzyli we mnie, gdy sama już przestałam wierzyć. Z całego serca dziękuję im za to, że mnie adoptowali i dali mi szansę na nowe życie. W końcu jestem szczęśliwym dzieckiem!
Kasia, 15 l.