"Mój ojciec porzucił mamę i mnie, gdy miałem 6 lat. To jedno z moich pierwszych wspomnień, które doskonale pamiętam. Przez kolejnych 25 lat rzadko pojawiał się w moim życiu. Nie chciał utrzymywać ze mną kontaktu, więc jako dorosły człowiek ułożyłem sobie życie bez niego. Miesiąc temu dotarła do mnie wiadomość, że ojciec zmarł samotny w swoim domu. Sąsiad mojego ojca dał mi znać, że spadek po tacie przypadł mnie".
Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Wychowywałem się bez ojca
Jak dziś pamiętam dzień, kiedy mój ojciec nas opuścił. Miałem wtedy 6 lat, chodziłem do obowiązkowej zerówki. Mama odebrała mnie w drodze z pracy do domu i dalej pojechaliśmy razem. W progu minęliśmy się z tatą, który właśnie wynosił walizkę do auta. Ucieszyłem się, bo pomyślałem, że wyjeżdżamy razem na wakacje i na pewno będzie bardzo fajnie!
Nie było. Okazało się, że mój ojciec postanowił zostawić mnie i mamę i zwiać do innej kobiety o kiepskiej reputacji. Poczuł się królem życia, aż ludzie w całej wsi gadali. Mama nigdy mu tego nie wybaczyła, a ja długo nie zdawałem sobie sprawy z tego, ile wstydu jej narobił.
Wyprowadziliśmy się, a on zupełnie przestał się mną interesować. Na początku płacił alimenty, ale potem i z tym było ciężko. Przez kolejnych 25 lat pojawiał się w moim życiu rzadko. Tylko na przelewach, raz zadzwonił, gdy szedłem do komunii. Miał przyjść na pogrzeb mojej mamy, która zmarła wskutek wady serca... ale nie zjawił się nawet na cmentarzu.
Ułożyłem sobie życie bez niego i jako dorosły człowiek byłem z tym pogodzony. Ożeniłem się ze świetną dziewczyną, niedługo na świat przyjdzie nasza córeczka. Myślałem, że rozdział z ojcem mam już definitywnie zamknięty, a on pewnie też dawno ułożył sobie życie i ma mnie w głębokim poważaniu.

Gdy zmarł mój ojciec, okazało się, że zostawił dla mnie spadek
Okazało się, że myliłem się co do ojca przynajmniej w połowie. Nie ułożył sobie życia. Ta jego kobieta okazała się bardzo niestałą w uczuciach. Szybko się znudziła i znalazła sobie drugiego.
Ojciec nie znalazł trzeciej partnerki. Nie było chętnych wśród kobiet z okolicy. Przez te 25 lat, gdy się nie kontaktowaliśmy, mieszkał wciąż w tym samym domu, miał spłachetek ziemi, którą sobie uprawiał. Pracował głównie na czarno, żeby nie musiał oddawać wypłaty na alimenty. Prawdę mówiąc, gardziłem takim trybem życia, jaki wiódł.
Aż pewnego popołudnia miesiąc temu zadzwonił do mnie sąsiad ojca. Od razu skojarzyłem po nazwisku. Pan Henryk powiedział, że mój ojciec zmarł w swoim domu. Od rana były u niego służby, karetka. Nie znali jeszcze przyczyny.
Pan Henryk powiedział mi jeszcze jedną rzecz - żebym zgłosił się po spadek, bo prawdopodobnie wszystko, co miał mój ojciec, przypadnie mi w udziale. Myślałem, że zostawił tylko długi, a u się okazało, że miał w domu oszczędności, poza tym był jeszcze sam dom i ten kawałek ziemi - działka rolna.
Nie wiem, co zrobić ze spadkiem po ojcu
Byłem bardzo zdziwiony perspektywą, że to ja miałbym odziedziczyć wszystko po tym wiarołomcy. W pierwszym odruchu chciałem odrzucić ten spadek, ale moja żona przytomnie zapytała, czy ta ziemia coś mi zrobiła złego, że jej nie chcę? Albo te pieniądze?
Jeśli nie zgłoszę się po ten spadek, wszystko przepadnie. Sam nie wiem... Ja od tego człowieka nic nie chciałem, a tu nagle zjawił się w moim życiu z tym swoim "majątkiem". Minął miesiąc, a ja jeszcze nic nie postanowiłem - przyjąć to czy się zrzec. Mam obawy, czy na pewno nie będę musiał do tego dopłacać i czy w ogóle mogę odziedziczyć to po nim w całości.
Darek