"Sąsiad posadził czereśnię, a teraz nie chce jej wyciąć. Przeszkadza mi jego drzewo nad moją posesją"

"Sąsiad posadził czereśnię, a teraz nie chce jej wyciąć. Przeszkadza mi jego drzewo nad moją posesją"

"Sąsiad posadził czereśnię, a teraz nie chce jej wyciąć. Przeszkadza mi jego drzewo nad moją posesją"

Canva

"Mógł sobie posadzić tuje w rzędzie, zasłonić od naszego podwórka, ale nie. Henryk musiał wybrać czereśnię, która przez kilkanaście ostatnich lat rozrosła się do ogromnych rozmiarów i poczyniła ekspansję na moją stronę płotu. Przez pół roku mam z niej tylko masę sprzątania i hałasu, a jak już dojrzeją jakieś owoce, Henryk przychodzi z wiadrem i pyta, czy może oberwać z mojego podwórka. Mam dość".

Reklama

Publikujemy list naszego czytelnika. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.

Sąsiad posadził czereśnię tuż przy płocie

Mam konflikt z moim sąsiadem Heńkiem. Zaczęło się to niewinnie, bo od niewielkiej sadzonki jakieś 15, może 17 lat temu. Henryk posadził drzewko czereśniowe blisko płotu, który dzieli nasze podwórka. To ogrodzenie jest drewniane, wysokie, niewiele przez nie widać. W ciągu pierwszych kilku lat nie było też widać samego drzewka. W każdym razie ja nie spodziewałem się, że jest posadzone tak blisko linii dzielącej nasze działki.

Reklama

Dopiero po długim czasie zorientowałem się, że mogą być z tego problemy, jak jego czereśnia zaczęła się mocno rozrastać. Nawet nie wiem kiedy, z tego rachitycznego drzewka zrobiło się duże drzewo, którego gałęzie nad płotem zaczęły przechodzić na moją stronę.

Efekt jest taki, że obecnie czereśnia Heńka w jakichś 40% rośnie nad naszą posesją, nie mówiąc już o korzeniach. Moja żona musiała zmienić lokalizację grządek z kwiatami, bo nie dało się skopać ziemi, tyle tam było tych korzeni.

Przeszkadza mi drzewo sąsiada

Coraz mniej mi się to podoba. Ta czereśnia jest piękna przez jeden miesiąc w roku, ale reszta miesięcy to jakiś dramat. Tylko śmieci i hałas! Jak przekwitnie, mam pierwsze sprzątanie trawnika, bo te białe płatki fruwają wszędzie. Jak wnuki przyjadą do Heńka, zawsze włażą na to drzewo, siedzą i zaglądają z góry do nas.

Reklama

Potem przychodzi lato i Heniek zaczyna montować urządzenia odstraszające szpaki. Próbował chyba wszystkiego, od łomoczących na wietrze puszek po odstraszacze na baterie, ale te fruwające mendy niczego się nie boją. I tak przylatują i skrzeczą od bladego świtu! Potem nie można wyjść na boso na trawę, bo pełno leży pestek i nadgryzionych albo gnijących owoców. Ja już powoli mam tego dość.

Reklama

Mało tego, gdy te czereśnie w końcu dojrzeją, sąsiad nie poczuwa się do tego, żeby podarować nam owoce rosnące po naszej stronie. Co roku przychodzi z wiadrem i pyta, czy może rozstawić drabinę na moim podwórku. Pozwalam, bo co mam zrobić?

Reklama

Co roku jesienią jest epilog tej historii, bo gdy drzewko zrzuci liście, to jeszcze muszę sprzątać. Heniek nie przychodzi wtedy z grabiami, żeby sam to ogarnąć, skoro to jego drzewo.

Reklama

Henryk nie chce słyszeć o wycince

W tym roku nie wytrzymałem i powiedziałem, żeby zabierał sobie to drzewo znad mojej posesji, bo tylko utrudnia nam życie. Chcę posadzić tuje wzdłuż ogrodzenia (czemu on tego nie zrobił te 17 lat temu?!). Będzie estetycznie i skończą się kłopoty.

Problem w tym, że Heniek nie chce słyszeć o wycince. Próbował mi wytłumaczyć, że ekologia, tlen i te sprawy — wszystko jest ważniejsze, a ta czereśnia aż tak nie przeszkadza, mam dzięki niej cień... No fantastycznie. Mam dzięki niej niepotrzebny mi kompost z liści i dziury w trawniku od drabiny też mam.

Zapowiedziałem, że jeśli on się nie zreflektuje, to ja biorę sprawy w swoje ręce i ścinam gałęzie, które rosną nad moją posesją. Mogę czy nie, i tak to zrobię. Czy jest szansa, żeby zmusić go do usunięcia całego tego uciążliwego drzewa?

Mieczysław

Tak na co dzień mieszka Dagmara Kaźmierska. Luksus aż kipi.
Źródło: instagram.com/queen_of_life_77
Reklama
Reklama