"Mówiłam mojemu synowi jeszcze przed ślubem, że Dagmara to nie jest dziewczyna dla niego. Zawsze była leniwa i krnąbrna. Ale teraz to już przesada. Chłop wraca do domu po całym dniu pracy i dostaje w wielkiej misce solidną porcję zupki z proszku. Przecież mężczyzna potrzebuje dobrze zjeść. Jakiegoś kotleta, surówkę, ziemniaki. Ja tak o mojego męża, a ojca Tomka nigdy nie dbałam."
Publikujemy list naszej czytelniczki. Tekst został zredagowany przez Styl.fm. Masz historię do opowiedzenia? Prześlij ją na: [email protected]. Wybrane teksty opublikujemy. Zastrzegamy sobie prawo do redakcji tekstu.
Słaby materiał na żonę
Od samego początku miałam wątpliwości co do Dagmary. Mówiłam mojemu synowi jeszcze przed ślubem, że to nie jest dziewczyna dla niego. Ale Tomek był zakochany i uparcie twierdził, że Dagmara to kobieta jego życia. Matki oczywiście nigdy nie słuchał, więc teraz musi jeść takie odpady.
Akurat byłam w domu syna i synowej. Czekałam, aż syn wróci. Na co dzień pracuje w terenie i ma dość odpowiedzialną pracę, tymczasem Dagmara... Znowu zrobiła mu zupkę z proszku, jakby to było odpowiednie danie dla dorosłego mężczyzny po dniu pełnym wyzwań. Tak powinien wyglądać porządny obiad?
Przecież to nie jest jedzenie, które syci i dodaje energii. Mężczyzna potrzebuje dobrze zjeść, żeby mieć siłę. Jakiegoś kotleta, surówkę, ziemniaki – coś, co naprawdę nasyci i zadowoli. Pamiętam, jak sama zawsze dbałam o mojego męża, a ojca Tomka. Po jego powrocie z pracy czekał na niego porządny obiad. Było to wyrazem mojego szacunku i troski.
Dagmara wydaje się tego nie rozumieć. Nie sądzę, żeby jej matka nauczyła ją gotować, albo w ogóle, jak dbać o dom. Może nie miała wzorca? A może po prostu nie chce jej się wysilać? To ostatnie wydaje mi się najbardziej prawdopodobne, zważywszy na jej leniwe podejście do wszystkiego.

Mój syn mówi, że to nic takiego
Kiedy próbuję delikatnie porozmawiać z synem na ten temat, on tylko wzdycha i mówi, że nie chce problemów. Twierdzi, że to nie jest najważniejsze, że Dagmara ma inne zalety. Ale jakie zalety mogą zrekompensować brak podstawowych umiejętności domowych? Przecież to nie tylko kwestia jedzenia, ale też troski, której Tomek potrzebuje.
Jestem pełna obaw o przyszłość mojego syna. Czy taki związek ma szansę przetrwać...
Dajcie znać, jak mogłabym pomóc mojemu dziecku. Nie chcę, żeby codziennie jadł takie fast foody, czy gotowe dania. Przecież ja od dziecka karmiłam go tym co najlepsze.
Genowefa